Reklama

Schetyna był we wtorek pytany w TVN24 o ocenę prac komisji śledczej ds. Amber Gold oraz refleksje po poniedziałkowym przesłuchaniu przez tę komisję Tuska. Przesłuchanie b. premiera, obecnie przewodniczącego Rady Europejskiej, trwało ponad siedem godzin. Według pierwotnych planów komisji, która rozpoczęła swe prace we wrześniu 2016 r. Tusk miał być ostatnim z przesłuchanych świadków.

Schetyna mówiąc o sprawie Amber Gold przyznał, że "oczywiście nie było wszystko tak, jak miało być". "Ale na końcu to przesłuchanie Tuska jednak obnażyło brak argumentów ze strony śledczych, którzy go chcieli przesłuchać i dopaść" - podkreślił szef PO.

Jak dodał służby informowały o podejrzeniach ws. Amber Gold i linii OLT Express. "Praca służb była rzetelna, natomiast nie było mechanizmu, który ostrzegałby i wprowadzał wcześniej interwencję państwa" - zauważył polityk. "To prokuratura powinna reagować wcześniej" - podkreślił lider PO.

Zaznaczył, że na Tuska przed komisją śledczą patrzył "z dużym wrażeniem, że był bardzo dobrze przygotowany, w bardzo dobrej formie". "Miałem też możliwość porozmawiania z nim, oczywiście nie w trakcie (komisji), ale przed i w czasie przerwy. Widziałem, że jest w bardzo dobrej formie, bardzo dobrze przygotowany, skoncentrowany. Taki Tusk jak za starych dobrych czasów" - ocenił przewodniczący PO.

Pytany, czy Tusk jest "w na tyle dobrej formie, żeby tu wrócić i zamieszać w polskiej polityce" Schetyna odpowiedział: "myślę, że jest to projekt, który może znaczyć". Jak dodał w poniedziałek z Tuskiem rozmawiał jednak "tylko o aktualnej sytuacji i analizie tego, co się dzieje na komisji, bo ta komisja jest sama w sobie czymś bardzo intrygującym".

"Myślę, że wiele warto zrobić, żeby po wygranych wyborach parlamentarnych przez Koalicję Obywatelską - czy to, co się uda wokół niej zbudować - rozmawiać bardzo poważnie o wspólnym kandydacie na prezydenta" - zaznaczył Schetyna. Dodał, że bardzo ważne "jest odbudowanie wizerunku i pozycji Polski". "Kto - jak nie Tusk - może to zrobić lepiej?" - podkreślił. (PAP)

autor: Marcin Jabłoński