Żółciak: Lubimy te piosenki, które znamy

Tomasz Żółciak
Tomasz ŻółciakDziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
3 września 2018

Na nadchodzące wybory samorządowe PiS, wbrew pozorom, nie przygotował politycznej bomby. Nie padła deklaracja, że rząd podzieli się z gminami coraz większymi wpływami z VAT. Nie było zapowiedzi zmian w oświacie (a to ona od lat jest piętą Achillesową naszej samorządności) ani rewolucyjnego podziału kompetencji na linii rząd – samorząd. Nie tknięto tematów kontrowersyjnych, jak możliwość finansowania in vitro z budżetów lokalnych. Powiedzmy wprost – PiS raczej nie ma samorządu w swoim politycznym DNA, podobnie jak kilku jego konkurentów. Przez większą część konwencji było mało samorządowo. Przypominano sukcesy w polityce centralnej, zwracano uwagę na „ataki zewnętrznych i wewnętrznych lobby”, zapewniano o niełamaniu konstytucji. Mało samorządności wykazywali też w wystąpieniach kluczowi kandydaci Zjednoczonej Prawicy na prezydentów miast.

Game changerem miał być premier zapowiadający kolejną „piątkę Morawieckiego” – tym razem samorządową. I, w przeciwieństwie do poprzedniej „piątki”, z tą jest pewien problem. Pachnie odgrzewanym kotletem. Triumfalnie zapowiedziany program termomodernizacji od dawna planowany jest na jesień, po zeszłorocznych atakach na rząd za to, że zaniedbał temat smogu. PiS chce też rzucić 500 mln zł na tematyczne place zabaw dla dzieci, nowe ośrodki sportowe czy siłownie plenerowe.

Brzmi znajomo? Tak, jeśli przypomnimy sobie o platformerskich orlikach, które dziś nierzadko są w opłakanym stanie, bo pieniądze były na ich budowę, ale już nie na bieżące utrzymanie. Inny pomysł – autostrady cyfrowe. Rząd przyjął ten program 13 czerwca 2017 r. i dziś wdraża go minister cyfryzacji.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.