Przed głosowaniem w Sejmie nad wetem prezydenta do nowelizacji ustawy oświatowej posłowie dostaną listy zachęcające do podtrzymania weta - zapowiedział przedstawiciel akcji "Ratujmy Maluchy" Tomasz Elbanowski.

W poniedziałek prezydent Lech Kaczyński odmówił podpisania nowelizacji ustawy o systemie oświaty przewidującej obniżenie wieku szkolnego z siedmiu do sześciu lat.

"Rodzice protestujący przeciwko reformie będą wysyłać e-maile z +żółtymi kartkami+ do posłów, którzy głosowali za ustawą z ostrzeżeniem, że jeśli odrzucą weto, to już więcej naszych głosów - głosów rodziców - nie dostaną" - powiedział PAP Elbanowski.

Jak tłumaczył, weto prezydenta Lecha Kaczyńskiego to słuszna decyzja, ponieważ planowane przez rząd obniżenie wieku szkolnego do sześciu lat nie zostało należycie przygotowane.

Fikcją jest zapisane w ustawie prawo rodziców do decydowania czy posłać sześciolatka do szkoły, czy nie

"Szkoły nie są na to gotowe. Brakuje też miejsc w przedszkolach dla młodszych dzieci. Mówienie w tej sytuacji o wyrównywaniu szans edukacyjnych to nieporozumienie" - podkreślił.

Według Elbanowskiego, sytuację pogarsza fakt, że w ramach oszczędności rząd zredukował środki zagwarantowane w rezerwie budżetowej na wsparcie samorządów w przygotowaniu do przyjęcia sześciolatków do szkół. Wadą ustawy, jak mówił, jest też to, że nie zapisano w niej wymogów, jakie szkoła musi spełnić, aby mogły w niej uczyć się młodsze dzieci. W ten sposób rodzic nie ma podstawy, żeby wymagać od szkoły dostosowania się do przyjęcia sześciolatków. "Nie kwestionujemy idei reformy, ale sposób jej wykonania jest dla nas nie do przyjęcia" - zaznaczył.

Fikcją też, jak mówił, jest zapisane w ustawie prawo rodziców do decydowania czy posłać sześciolatka do szkoły, czy nie. Według Elbanowskiego, niektóre samorządy, np. warszawski, przygotowując się do reformy i chcąc zwolnić miejsca w przedszkolach dla pięciolatków, przenoszą zerówki do szkół. Nawet więc, jeśli rodzic nie chce i tak jego dziecko musi uczyć się w szkole. "A dzieci uczą się tam w warunkach szkolnych, nie przedszkolnych. W niektórych szkołach chodzą do zerówki na dwie zmiany" - podkreślił.