Posłowie decydują o losach dwóch obywatelskich projektów: zaostrzającego i liberalizującego obowiązujące przepisy. Projekt komitetu #ZatrzymajAborcję ma wyeliminować prawo do przerywania ciąży w przypadkach, gdy istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.
Ta przesłanka, nazywana eugeniczną, budzi duży społeczny sprzeciw. Poparcie dla jej zlikwidowania deklaruje wielu polityków obozu rządzącego.
Reklama
Jeszcze w zeszłym roku prezes PiS Jarosław Kaczyński mówił, że jego partia nie wycofuje się z dążenia do zakazu aborcji z powodu choroby dziecka, ale chce to przeprowadzić w taki sposób, który nie spowoduje ostrych protestów. Poprzednia próba zaostrzenia ustawy wywołała burzliwy sprzeciw i czarne protesty na ulicach. Prezydent Andrzej Duda zapowiedział, że jeśli taka ustawa trafi na jego biurko, podpisze ją, przede wszystkim, jak podkreślił, aby wykluczyć prawo do zabijania dzieci z zespołem Downa. Zwolennikami zakazania aborcji eugenicznej są także m.in. wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki oraz wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Była już premier Beata Szydło zapowiadała, że projekt poprze, jeśli trafi pod głosowanie. Natomiast obecny premier Mateusz Morawiecki, jeszcze podczas poprzedniej sejmowej debaty na ten temat, deklarował, że jest za zachowaniem obowiązującego kompromisu. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek mówiła wczoraj, że PiS będzie opowiadał się za zakazem aborcji eugenicznej, zapowiadała jednocześnie, że oba projekty zostaną skierowane do komisji.
To kolejna próba zmiany przepisów regulujących prawo do aborcji. We wrześniu 2016 r. Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu liberalizujący przepisy projekt „Ratujmy kobiety”, a skierował do dalszych prac projekt komitetu „Stop aborcji”, który całkowicie zakazywał przerywania ciąży i przewidywał m.in. karanie kobiet, które poddały się temu zabiegowi. Ostatecznie Sejm odrzucił projekt, jednak wkrótce zaczęto zbierać podpisy pod kolejnym, tym razem mniej restrykcyjnym.
Podobnie jak poprzednim razem próbie zaostrzenia przepisów towarzyszy propozycja przewidująca ich złagodzenie. Projekt ustawy o prawach kobiet i świadomym rodzicielstwie ma pozwolić na przerywanie ciąży do 12 tygodnia, a po tym terminie – w przypadkach, w jakich jest to obecnie dozwolone, czyli gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, jest duże prawdopodobieństwo upośledzenia lub choroby płodu oraz gdy ciąża jest skutkiem czynu zabronionego. Ustawa ma też m.in. wprowadzić edukację seksualną w szkołach i ułatwić dostęp do środków antykoncepcyjnych.