Jedna osoba zginęła, gdy były właściciel fabryki słodyczy w Moskwie w środę otworzył ogień na terenie zakładu - informuje rosyjski Komitet Śledczy. Według mediów w wyniku strzelaniny trzy zostały ranne.

"Były właściciel fabryki, znajdujący się na jej terenie, pokłócił się z obecnym kierownictwem. Następnie chwycił za broń i oddał kilka strzałów, raniąc ochroniarza, który zmarł wskutek odniesionych ran" - oświadczył Komitet Śledczy.

Niektóre rosyjskie media informowały, że napastnik wziął zakładników, moskiewska policja zdementowała jednak te doniesienia. Służby potwierdziły, że mężczyzna ukrył się na terenie obiektu.

Były właściciel zadzwonił do radia Business FM i powiedział, że broni się przed "gangiem", który "jest w zmowie" z moskiewską prokuraturą w celu przejęcia jego majątku. Dodał, że "będzie walczyć do końca".

Władze nie skomentowały na razie zarzutów wysuniętych przez mężczyznę.

Jak donosi AP, w styczniu ma ruszyć postępowanie upadłościowe fabryki, na terenie której doszło do strzelaniny.(PAP)