Zmiany proponowane przez PiS w Kodeksie wyborczym tworzą system dwupartyjny, w którym partia, która wygrywa bierze wszystko - ocenili w środę politycy Nowoczesnej. Zdaniem lidera partii Ryszarda Petru wprowadzenie w życie propozycji PiS będzie oznaczało "upartyjnienie samorządów od góry do dołu".
Na czwartek zaplanowano w Sejmie pierwsze czytanie przygotowanego przez PiS projektu zmian w Kodeksie wyborczym i trzech ustawach regulujących działanie samorządów: gminnego, powiatowego i wojewódzkiego.
Petru powiedział, że jego zdaniem nowe prawo wyborcze jest pisane "pod PiS". - Jarosław Kaczyński mówiąc, że chce czystych wyborów i przejrzystych, z monitoringiem, de facto wprowadza wybory bardzo upolitycznione - powiedział lider Nowoczesnej.
Stwierdził, że projekt m.in. wprowadza "komisarzy politycznych, którzy będą decydowali o tym jak kształtowane będą okręgi wyborcze". Ale - według Petru - komisarze wyborczy mogą tak określać granice okręgów, biorąc pod uwagę, gdzie ta partia cieszy się poparciem, a gdzie nie, by sprzyjało to zwycięstwu PiS.
Petru zaznaczył, że według propozycji PiS zmniejszona ma być liczba mandatów radnych powiatowych i wojewódzkich możliwych do zdobycia w okręgach wyborczych.
- Co oznacza, że tak naprawdę tworzy się system tylko dwóch partii, i partia, która wygrywa bierze wszystko, bierze wszystkie sejmiki, bierze większość radnych - stwierdził lider Nowoczesnej. Jak podkreślił, "to wymusza na opozycji wspólne działanie".
Również zdaniem posła Nowoczesnej Marka Sowy, PiS proponuje działaczom lokalnym i społecznikom start w wyborach albo z listy partyjnej, "albo mówi im po prostu 'do widzenia'". - Nie zgadzamy się na zmniejszanie liczby radnych w okręgach wybieranych do sejmików województw. Ten system tak naprawdę prowadzi do dwupartyjności i bardzo realnie podnosi próg wyborczy nawet do 20 procent - powiedział Sowa.
Podsumowując Petru ocenił, że propozycja PiS zmierza do likwidacji "ruchów miejskich i wszelkich inicjatywy oddolnych" i "jest upartyjnieniem samorządów od góry do dołu".
Projekt PiS zakłada m.in. wprowadzenie dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidację jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW-ów) w wyborach do rad gmin, co oznacza, że wybory do wszystkich szczebli samorządu mają być w systemie proporcjonalnym i w okręgach wielomandatowych, zmniejszenie liczebności mandatów w okręgach wyborczych do rad powiatów i sejmików województw. Ponadto m.in. w miejsce obecnych komisarzy wyborczych, których terenem działania jest województwo lub jego część, wprowadzeni mają zostać komisarze wojewódzcy i powiatowi. Projekt przewiduje także reformę Państwowej Komisji Wyborczej. PiS chce, by 7 na 9 jej członków wybierał Sejm (obecnie 9-osobowy skład tworzy po 3 sędziów delegowanych tam przez TK, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny).
Projekt krytykuje m.in. PKW, według której zaproponowane zmiany mogą spowodować zaburzenia, czy nawet destabilizację procesu wyborczego. Główne zarzuty PKW do projektu to m.in.: nagłość wprowadzenia rewolucyjnych zmian, dwukrotny wzrost kosztów wyborów, brak wymogu apolityczności wobec komisarzy wyborczych, wydłużenie czasu liczenia głosów, brak czasu na stworzenie nowego informatycznego Systemu Wsparcia Obsługi Wyborów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu