Maciej Prus udanie ożywia "Madame de Sade" w Teatrze Narodowym

22 kwietnia 2016

TEATR | Maciej Prus zamyka bohaterki „Madame de Sade” w gorsecie formy, wiedząc, że to jedyna droga, by strzepnąć kurz czasu ze sztuki Yukio Mishimy. Wiedział, że „Madame de Sade” nie da się zagrać tak, jak napisał ją autor. Nie można ocalić wszystkich słów, nie da się nie przeciąć kwiecistych, czasem niemiłosiernie długich fraz, ukrywających często sedno emocji postaci. Trzeba dość radykalnych skrótów, bo dzisiaj styl Mishimy i jego język dobrze oddany w tłumaczeniu Stanisława Janickiego i Yukio Kudo należą do przeszłości. Inaczej rozmawiamy, inaczej oddajemy uczucia, naturalna kolej rzeczy.

2525806-i02-2016-078-196000100.jpg

W polskim teatrze nazwisko japońskiego pisarza kojarzy się właściwie wyłącznie z tym dramatem. Owszem, Andrzej Wajda wystawił kiedyś w krakowskim Starym Teatrze jednoaktówki zebrane w spektakl „Mishima”, mierzono się z tymi krótkimi tekstami także w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Jednak dla szerszego grona odbiorców Mishima to „Madame de Sade”. Jest jeszcze kilka powieści, z najbardziej znaną „Złotą Pagodą”. Te jednak ukazały się u nas przed laty i do dzisiaj nie doczekały się wznowień.

Pozostało 99% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png