Dla Charlotte Gainsbourg współpraca z Larsem von Trierem to błogosławieństwo: „Jestem dumna, mogąc być częścią jego dzieła”.
Pamięta, że kiedy była mała, jej ojciec Serge Gainsbourg lubił słuchać swoich płyt na cały regulator, a do drzwi ich mieszkania często pukała policja, regularnie wzywana przez sąsiadów. Kiedy Gainsbourg zmarł na zawał serca, Charlotte miała 19 lat. Przez cztery dni siedziała przy nim w domu, nie chcąc nikomu oddać jego ciała. Dwadzieścia trzy lata później paryskie mieszkanie muzyka wygląda tak samo jak w dniu jego śmierci (brakuje tylko dwóch pianin). Jego właścicielką jest Charlotte. „W tej kwestii będę samolubna. Zachowam je takie, jakie jest. Dla mnie”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.