"Nimfomanka, część 2": Wbrew zasadom

"Nimfomanka" Jamie Bell
"Nimfomanka" Jamie BellMedia
3 lutego 2014

„Nimfomanka część 2” dowodzi, że von Trier lubi na równi skandalizować i kokietować.

Któż nie poczuje się kontent, rozpoznając rozliczne odniesienia, jakie pojawiają się w filmie duńskiego reżysera? Konotacje, nawiązania i cytaty miejscami aż ocierają się o populizm. Nie masowy, bardziej… kołtuński. Przecież każdemu z pretensjami do bycia człowiekiem w kulturze obytym naprawdę wstyd byłoby nie rozpoznać Czechowowskiej strzelby, która to musi wystrzelić, nie znać diabelskiej genezy trytonu czy też rozlicznych cytatów z wcześniejszych dzieł von Triera. Ku uciesze reżysera burżuazyjna widownia może odetchnąć z ulgą, konstatując seans stwierdzeniem: rozumiem von Triera. I kto chce, niech trwa w takim przekonaniu, ale konia z rzędem temu, kto po projekcji dwójki stwierdzi, że rozumie Joe (przekonująco zagraną przez Charlotte Gainsbourg), tytułową bohaterkę. Kim ta jest dla widza? Wyzwoloną, nowoczesną kobietą, która mężczyzn zmienia tak często, jak bieliznę? Uzależnioną od seksu nimfomanką, która nie potrafi zapanować nad własną żądzą? Czy może częścią marginesu społecznego, o którego istnieniu wolelibyśmy nie pamiętać? Von Trier tak konstruuje tę postać, aby dostarczyć widzom jak najwięcej wątpliwości. Komediowa konwencja każe rozpatrywać film jako satyrę, zaś naturalistyczne sceny odsłaniające grozę trybu życia bohaterki – jako głos zaangażowanego w sprawę emancypacji mniejszości twórcy.

Pozostało 57% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.