Kto – przy zdrowych zmysłach – chciałby porzucić karierę w jednym z najpopularniejszych zespołów rockowych, żeby siedzieć w domu i robić dla siebie muzykę elektroniczną? Takim szaleńcem jest John Frusciante, który wydaje dwunasty solowy album „Enclosure”.
W ubiegłym roku, po kilku latach unikania mediów, John Frusciante udzielił wywiadu magazynowi „Billboard”. Pytany o kulisy rozstania z Red Hot Chili Peppers (po nagraniu krążka „Stadium Arcadium”) odpowiedział: „Zawsze chciałem zajmować się muzyką elektroniczną, ale jakoś dobrze nam szło i nie zastanawiałem się nad odejściem. W połowie trasy w 2007 roku Flea zdradził mi, że chciałby sobie zrobić przerwę na dwa lata. Wtedy zadałem sobie pytanie, ile ja mógłbym zrobić fajnych rzeczy przez ten czas? Cztery miesiące później byłem tak podekscytowany perspektywą opuszczenia zespołu, że chciałem, aby ten stan trwał wiecznie!”. Gitarzysta wytłumaczył, że podziwia Autechre, Aphex Twina, Venetian Snares, Squarepushera, i opowiedział, jak uczył się obsługi automatów perkusyjnych firmy Roland. Nie miał zamiaru być znów gitarzystą rockowym, który gra ciągle te same akordy i solówki. A popularność zbrzydła mu do tego stopnia, że odmówił udziału w uroczystym przyjęciu grupy RHCP do Rockandrollowej Galerii Sław.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.