Lojalność wobec idei musi być ważniejsza niż lojalność wobec instytucji – mówi Andrzej Chyra, nagrodzony na festiwalu w Gdyni za rolę księdza w filmie „W imię...” Małgorzaty Szumowskiej
Ksiądz Adam z „W imię...” znacząco różni się od stereotypowego polskiego duszpasterza. Wydaje się być od niego bardziej ideowy, mieć szersze horyzonty intelektualne. Czy właśnie ta nietypowość bohatera skłoniła cię do przyjęcia roli?
Gdy pracowaliśmy nad filmem, jasno ustaliliśmy, że nie zamierzamy ograniczać się wyłącznie do refleksji nad sytuacją Kościoła w Polsce. Bardziej interesowało nas zetknięcie z tym światem konkretnej jednostki – człowieka, który postanowił zostać księdzem z tylko sobie znanych powodów. Może przeżył rozczarowanie sobą, dotychczasowym życiem, odczuwał brak duchowości. Nie da się ukryć, że przy tym wszystkim znacznie bliżej Adamowi do Thomasa Mertona i innych intelektualistów katolickich niż do Radia Maryja. Także dlatego mój bohater – mimo że opiekuje się setkami wiernych – pozostaje w swoim otoczeniu osamotniony.
Dlaczego właściwie ludzie tacy jak Adam muszą należeć w Kościele do mniejszości?
Odnoszę wrażenie, że wielu wiernych co niedzielę przychodzi do kościoła po to, by po prostu pomedytować, poczuć się częścią większej całości. W tej sytuacji ludzie przyjmują postawę bierną, rzadko kiedy wykazują refleksyjność, która wymagałaby od księży intelektualnego wysiłku i skłonności do pracy nad sobą.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.