W drugiej połowie XVIII stulecia świat Zachodu zwariował. Późnym owocem tej eksplozji obłędu jesteśmy my, ludzie współcześni. Zaś o wynalezieniu idei narodu i patriotyzmu pasjonująco pisze Adam Zamoyski
Mniej więcej przed miesiącem poeta i niegdysiejszy działacz demokratycznej opozycji Jan Polkowski postanowił na łamach tygodnika „W Sieci” raz na zawsze rozliczyć się z antypolskim pisarzem Bolesławem Prusem oraz jego wszeteczną, proreżimową i zdradziecką powieścią „Lalka”.
Tekst Polkowskiego niewątpliwie zapisze się w dziejach polskiej głupoty, Polkowskiego do lektury „Lalki” zmuszono najwyraźniej jeszcze w ogólniaku, a i wtedy nic z niej nie pojął – jego paranoiczne enuncjacje wzbudziły rozbawienie nawet na prawicy, czego dowodem ironiczna polemika autorstwa Rafała Ziemkiewicza. Rzecz jednak nie w tym, że człowiek podający się za intelektualistę nie potrafi przeczytać ze zrozumieniem solidnej, realistycznej powieści. Pytanie, które chodzi mi po głowie, ma ogólniejszy charakter. Dlaczego w ogóle ktoś mógł w 2015 roku wpaść na pomysł, by podjąć próbę wciśnięcia „Lalki” w abstrakcyjne, ahistoryczne, absurdalne kryteria dyktowane przez mistyczny nacjonalizm?
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.