"La Strada" mistrza Felliniego to kinowe arcydzieło od 50 lat

„La Strada” to melodramat o drodze rozumianej w sensie dosłownym i metaforycznym. Osadzona w tuż powojennych Włoszech opowieść jest poetycką, ale nieodseparowaną od rzeczywistości międzygatunkową parabolą uczuć.
La StradaMedia
15 października 2014

Kicz o ładunku filozoficznym »Hamleta«” – tak o „La Stradzie” Felliniego pisała przed laty Agnieszka Osiecka. Filozofia nigdy później nie była tak blisko ludowej ballady, a wielki moralitet – małym, zarumienionym afektem.

Trudno recenzować arcydzieła takie jak „La Strada”. Cokolwiek by się napisało, będzie powtórzeniem, kopią cudzych myśli i odkryć. A przecież wybitność propozycji Felliniego wynikała również z pokory. Reżyser odnosił się wprost do serc widzów, jego filozoficzny manifest o wyraźnym przesłaniu moralnym pozostaje w światowym kinie najprostszą, najpełniejszą modlitwą. Wyznaniem wiary w miłość. 

Pozostało 88% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.