Włoski reżyser splata losy bohaterów sensacyjnym wątkiem, stanowiącym jedynie pretekst, by opowiedzieć o chorych ambicjach, społecznych „gębach” i o tym, że cel nie zawsze uświęca środki. Przedstawia to w sposób przewrotny, zaskakujący i tylko krótkimi chwilami nieco naiwny. A odwrócona chronologia zdarzeń potęguje jedynie ciekawość widza.
Kiedy oglądałem film doświadczonego włoskiego reżysera i scenarzysty Paola Virzìego, w pierwszej kolejności nasunęła mi się refleksja, która może nie do końca stanowi przedmiot samej recenzji. Mianowicie jak to możliwe, że adaptacja co prawda bestsellerowej, ale jednak rozgrywającej się w amerykańskich realiach powieści stała się najważniejszą włoską produkcją ubiegłego roku? Bo blisko 30 nagród (większość otrzymanych w ojczyźnie) i zgłoszenie jako oficjalny kandydat do oscarowych nominacji nie wzięło się przecież z przypadku. Wydaje się, że temat ekonomicznej zapaści i wszelkich jej konsekwencji – politycznych, społecznych czy towarzyskich – w Stanach Zjednoczonych przepracowany został już na wszystkie możliwe sposoby. I gdy za oceanem wszystko nieco ucichło, odważniej o tym zaczęły mówić kinematografie europejskie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.