Stephen King wraca w "Joyland" do czasów własnej młodości. Z wielkim sukcesem.
Podobno pomysł na tę powieść wziął się z jednej sceny, którą Stephen King długo nosił w głowie: wyobraził sobie chłopca na wózku inwalidzkim puszczającego na plaży latawiec. W dużej mierze z podobnych ulotnych, czasem zabawnych, czasem wzruszających i przejmujących scen składa się „Joyland”. Miłośników Kingowskich historii pełnych grozy muszę uprzedzić – wątki nadnaturalne są tu co prawda obecne, ale najnowsza powieść autora „Lśnienia” to raczej kryminał niż horror. A i tak Stephen King swoim zwyczajem przekracza gatunkowe ograniczenia: tu mniej istotne od sensacyjnej intrygi są doświadczenia i wewnętrzna przemiana głównego bohatera. „Joyland” jest bowiem przede wszystkim powieścią o wchodzeniu w dorosłość.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.