Kreml rozszerza wpływy w Afryce. Lokalni dyktatorzy zawsze mogą liczyć na zrozumienie prezydenta Putina

Afryka
Dla ludzi wyrosłych w brytyjskiej tradycji swobód obywatelskich dowody osobiste są przejawem państwa policyjnego. Władze Republiki Południowej Afryki (RPA) bez oglądania się na takie niuanse postanowiły wymagać posiadania takiego dokumentu, nazwanego przez nie „paszportem”, od wszystkich kolorowych mieszkańców kraju. ShutterStock
22 czerwca 2018

Gdziekolwiek w Afryce pojawiali się wysłannicy Kremla, burzenie zastanego porządku wychodziło im znakomicie. Ale niczego trwałego w jego miejsce nie potrafili zbudować.

Jesteśmy wdzięczni Rosji (…). Potrzebujemy ochrony przed agresywnymi działaniami USA – mówił prezydent Umar al-Baszir podczas spotkania z Władimirem Putinem. Afrykański przywódca, ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny pod zarzutem zbrodni ludobójstwa, podczas pobytu w Soczi w listopadzie ub.r. łatwo znalazł wspólny język z prezydentem Rosji. Na efekt tego nie musiano długo czekać. Anglojęzyczna „Sudan Tribune” doniosła 5 czerwca 2018 r., że oba kraje zawarły strategiczne partnerstwo. Na wybrzeżu Morza Czerwonego Moskwa będzie mogła zbudować bazę dla floty wojennej, w zamian armia sudańska otrzyma dostawy broni, w tym myśliwce Su-30.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.