Autopromocja

Wodecki: Zawsze ważna była świadomość tego, co się robi i żeby nie było wstydu [WYWIAD]

Zbigniew Wodecki, fot. Jarosław Kruk/Wikimedia Commons/cc-by-sa-3.0
Zbigniew Wodecki, fot. Jarosław Kruk/Wikimedia Commons/cc-by-sa-3.0Wikimedia Commons
12 sierpnia 2016

Zbigniew Wodecki zachwyca kolejne pokolenia. Jak zdobyć młodą publikę na największych polskich festiwalach?

Na Open’erze po raz kolejny czułem się dość dziwnie, widząc kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi słuchających i bujających się do moich piosenek sprzed lat. Przecież to pokolenie, które mnie w ogóle nie kojarzy, coś tam może słyszało o „Pszczółce Mai” albo „Chałupach”, ale przecież urodziło się już w innej rzeczywistości. Do tego w Gdyni szukali muzyki alternatywnej. Tak było w Trójce, jak graliśmy ten materiał trzy lata temu, i później na katowickim Off Festivalu. Byłem przerażony, bo po mocnych alternatywnych rockowych koncertach miałem wyjść z jakimiś moimi balladami. Widząc szalejących ludzi pod sceną i Macio Morettiego z Mitchów, myślałem, że to jakaś ukryta kamera. W szkole mnie uczyli, żeby cały czas wygrywać, zajmować pierwsze miejsce, żeby odnieść sukces. I przez kilkadziesiąt lat starałem się być na topie. A Mitch & MItch nauczyli mnie czy raczej przypomnieli to, co czułem jako siedemnastolatek, że muzyka to jest balanga, żeby się nią bawić. Ciężko było mi do tego wrócić, bo w pewien sposób „skażony” komercją, „Chałupami” i „Pszczołą” musiałem zagrać repertuar, którego nikt nie pamiętał, łącznie ze mną. Mój kolega, który był na naszym występie podczas pewnej gali w Teatrze Wielkim, gdzie publiczność nie była łatwa i ciężko nam się grało, trafnie to zwerbalizował: podobało mi się, bo wy nie gracie piosenek, żeby rozbawić ludzi, tylko żeby oni tego słuchali. To jest może tajemnica tego wydarzenia.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.