Autopromocja

Chrzanić to, mamy dość, oto prawda. Bunt nie umarł

The Clash (1980), fot. Wikimedia Commons / Helge Øverås, cc-by-sa
The Clash (1980), fot. Wikimedia Commons / Helge Øverås, cc-by-saWikimedia Commons
23 grudnia 2016

MUZYKA REBELII | Chrzanić to, mamy dość, oto prawda – zdanie wypowiedziane w dokumencie o Sex Pistols „Wściekłość i brud”, w pewnym sensie definiujące punkową rebelię lat 70. nie straciło dziś na wartości. Muzyka wciąż ma buntowniczy charakter, a artystom nie ubyło powodów do gniewu

Paradise Sorouri z Afganistanu rapująca o dramatycznej sytuacji kobiet w jej ojczyźnie
Paradise Sorouri z Afganistanu rapująca o dramatycznej sytuacji kobiet w jej ojczyźnie

Liderzy punkowej rebelii – The Clash, Sex Pistols czy The Damned – nie byli jedynymi, którzy muzycznie sprzeciwili się zastanym konwenansom, nie bali się mówić dość, negować i rozwalać rzeczywistość. Nigeryjski artysta Fela Kuti w latach 70. stworzył własną Republikę Kalakuta, zamkniętą komunę, która ogłosiła niepodległość i w której nagrywał rewolucyjne płyty i nawoływał do wyzwolenia Afryki spod imperialistycznych wpływów bogatych krajów. Jerry Lee Lewis nie tylko zrewolucjonizował grę na fortepianie (uważał, że granie na nim wyłącznie dłońmi jest nudne), ale też za nic miał społeczne obyczaje, żeniąc się z 13-latką. Kultowy japoński artysta Yamantaka Eye wraz ze swoją formacją Hanatarash był jednym z liderów muzycznego ekstremizmu, który wstrząsnął Japonią w latach 80. Eye potrafił wjechać na scenę buldożerem, rozwalając przy tym kawałek sali. Mimo licznych szykan i katowania przez policję urodzony w Kingston rastafarianin Peter Tosh nie bał się przez lata w swoich piosenkach i ze sceny głosić hasła piętnujące niesprawiedliwość i nierówność wobec prawa, będąc dużo bardziej radykalnym w osądach niż jego kolega z The Wailers Bob Marley. Swoją cegiełkę do rozłupywania nieakceptowalnej rzeczywistości włożyli też chociażby The Doors, The Stooges, MC5, Joni Mitchell, Bob Dylan, Chuck Berry, czechosłowacki The Plastic People of the Universe czy malijski Tinariwen. Na naszym podwórku swój bunt organizowali Kryzys, Dezerter czy TZN Xenna. Po upadku muru berlińskiego mniejszych lub większych buntowników też nie brakowało, by wymienić Nirvanę, Rage Against the Machine czy Marilyna Mansona. Dzisiaj buntowniczy charakter muzyki wcale nie umilkł. Przeszedł tylko małą metamorfozę.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.