Chciałam się pobawić w coś nowego, pozamuzycznego, wejść na teren, którego nikt wcześniej nie przetarł – mówi Kasia Stankiewicz o swoim nowym projekcie „Lucy And The Loop”, łączącym muzykę, kino, fotografię, malarstwo, rzeźbę i street art
Osiem lat oczekiwania na twoją nową płytę to co prawda nie wynik w stylu Guns’n’Roses (15) czy Portishead (11), ale i tak bardzo długa przerwa między albumami. Nie rozpieszczasz swoich fanów.
Przerwa wynika z szacunku do fanów oraz do samej siebie. Żeby powiedzieć coś wartościowego i mocnego, potrzeba czasu. Mojego procesu tworzenia nie da się zaplanować od do, bo działam pod wpływem emocji. To ciężka praca, gdy sam sobie jesteś szefem. Poza tym część nowego materiału wyrzuciłam do kosza, po tym jak rozjechały się wizje artystyczne z moim pierwszym muzycznym producentem. „Lucy And The Loop” jest osobistą opowieścią, zatem jestem jedyną osobą, która wie, jak to powinno brzmieć. Musiałam sama się z tym zmierzyć, a to kosztowało dużo emocji i czasu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.