Autopromocja

Powrót od domu: O filmie "Dom nad morzem" Roberta Guédiguiana

telewizja, telewizor
Filmów traktujących o powrocie w rodzinne strony po długiej nieobecności było wiele.ShutterStock
14 października 2018

Przed rokiem światową premierę miało najnowsze dzieło francuskiego reżysera Roberta Guediguiana Dom nad morzem (La villa, 2017). Film nie doczekał się w Polsce dystrybucji kinowej, a szkoda.

Dom nad morzem rozpoczyna scena w której starszy mężczyzna dostaje wylewu, wskutek czego zostaje przykuty do wózka. Jego choroba stanowi asumpt dalszej opowieści. Dramatyczne wydarzenie gromadzi u boku staruszka dwóch synów i nieobecną przez dwadzieścia lat córkę. Dla Angele (Ariane Ascaride), uznanej aktorki teatralnej, znalezienie się w tym domu jest szczególnie bolesne. Miała swoje powody by tak długo nie odwiedzać rodzinnych stron.

W przeciwieństwie do siostry, Armand (Gerard Meylan) nigdy nie opuścił rodzinnego zakątka, przejmując po ojcu i prowadząc skromną restaurację z owocami morza. Drugi z braci, rozczarowany światem idealista Joseph, były nauczyciel z Paryża, związał się z dużo młodszą od siebie dziewczyną. Rozpaczliwie chwyta się jej młodości, gdyż jak sam przyznaje, „jest ona ostatnim co mu pozostało”. W rolę cynicznego i jednocześnie dobrodusznego Josepha wspaniale wcielił się Jean-Pierre Darroussin. Podobnie, jak pozostali aktorzy odgrywający rodzeństwo, jest częstym aktorem Guediguiana. Ariane Ascaride to zresztą prywatnie też żona reżysera.

Akcja Domu nad morzem rozgrywa się w urokliwej zatoce na francuskim wybrzeżu. Tytułowy dom, zbudowany własnymi rękami i z pomocą sąsiadów, podobnie, jak inne zabudowania, staje się z czasem obiektem zainteresowania bogatych kupców/najemców. Nic już nie jest takie, jak dawniej. Bardziej niż ludzka solidarność czy lojalność liczą się pieniądze. Niezgodę na obecny stan rzeczy ucieleśnia para staruszków, która w akcie protestu ucieka się do ostatecznego kroku. Armand natomiast, próbując ocalić coś z dawnego świata, nie rezygnuje ze swojej knajpki, utrzymuje ceny i nie zmienia przepisów , a zaprzyjaźniony z rodziną Benjamin, łowi ryby w tradycyjny sposób i łata sieci.
Dom nad morzem przepełnia nostalgia. Za utraconym czasem, młodością, ideałami. Wspaniałym momentem w filmie jest scena ukazująca młodych jeszcze bohaterów, roześmianych, pełnych nadziei. Fragment ten został zapożyczony z innego filmu Guediguiana, ale doskonale się tutaj sprawdza, jakby był po prostu retrospekcją do Domu nad morzem. Widok młodszych o trzydzieści lat głównych bohaterów robi wielkie wrażenie. Cudowna cecha kina, możliwość cofnięcia się w czasie, podróż wehikułem magicznym.

Filmów traktujących o powrocie w rodzinne strony po długiej nieobecności było wiele. Mimo że reżyser korzysta z tak zdawałoby się wyeksploatowanego przez kino motywu, udaje mu się w sposób naturalny opowiedzieć o trudnych relacjach rodzinnych, traumach z przeszłości, z którymi w końcu trzeba się zmierzyć; o pogodzeniu i akceptacji. Nadwątlonych stosunków nie sposób od razu odbudować, ale też nigdy one zupełnie nie zanikają. Choć akcja rozgrywa się w przeciągu zaledwie kilku dni, a tempo opowieści jest niespieszne, to wystarcza, by dotknąć tych fundamentalnych zagadnień .

Dom nad morzem, poza opowieścią o rodzinie i korzeniach, komentuje również współczesność. Z wielką subtelnością przemyca wątek uchodźczy, i w przeciwieństwie do pesymizmu i czarnowidztwa dominującego we współczesnym kinie, tutaj znajdziemy tego rewers.

Film kończy kolejna urzekająca, magiczna scena, w której bohaterowie na powrót stają się dziećmi.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.