Aktorzy dostają nawet grubo ponad 100 milionów dolarów za pracę przy jednym filmie, reżyserzy kilkukrotnie więcej. Przy pensjach z Fabryki Snów kwoty transferowe piłkarzy sprawiają wrażenie drobniaków.
Kiedyś wyznacznikiem aktorskiego prestiżu w Fabryce Słów było członkostwo w tzw. Klubie 20 Milionów, a więc zarabianie takiej kwoty w dolarach za jedną rolę. Najpewniejszym sposobem dołączenia do tego zacnego i rzecz oczywista dobrze sytuowanego grona było zdobycie Oscara – gdy już trzymało się statuetkę w dłoni, można było zacząć układać nową listę zakupów. Na przykład taki Denzel Washington wprawdzie na zarobki narzekać nie mógł, bo w drugiej połowie lat 90. regularnie kasował po 10–12 milionów za film, jednak gdy tylko został wyróżniony jako najlepszy aktor pierwszoplanowy za „Dzień próby”, jego gaża momentalnie podskoczyła i za „Wyścig z czasem” zapłacono mu już okrągłe 20 milionów. Podobnie Russell Crowe – za „Gladiatora” zainkasował jedynie 5 milionów, Oscar sprawił jednak, że jego wynagrodzenie bardzo szybko wzrosło i obecnie dostaje od trzech do czterech razy tyle.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.