W języku pirahã nie skonstruujesz zdania podrzędnego. Ale za to możesz wrzeszczeć, mruczeć oraz gwizdać – i będzie to zrozumiała dla odbiorcy, prawidłowa gramatycznie wypowiedź.
W sercu brazylijskiej Amazonii, wzdłuż rzeki Maici, mieszkają Indianie Pirahã (sami o sobie mówią: Híaitíihí, co można tłumaczyć jako „prości ludzie” albo „wyprostowani ludzie”). Społeczność ta, rozsiana po kilkunastu wioskach, liczy kilkaset osób, które trwają przy tradycyjnych sposobach życia łowców-zbieraczy; żywią ich dżungla i Maici. Jeśli o jakimś zakątku można powiedzieć, że leży na końcu świata, to właśnie o krainie Pirahã. Ale nie takie końce świata pożerała już na śniadanie cywilizacja Zachodu, wykorzeniając je, tratując, pozbawiając tożsamości. Tymczasem Híaitíihí stawiają swego rodzaju bierny opór: praktycznie nie asymilują tzw. zdobyczy cywilizacyjnych, nie są zainteresowani brazylijską kulturą dominującą, choć mają z nią sporadyczny kontakt, nie znają – nie chcą znać – portugalskiego, nie podróżują poza swoje terytorium, nie używają pieniędzy. I jest to zaiste splendid isolation, wspaniała izolacja, biorąca się z głębokiego przekonania ludzi Pirahã, że nie ma szczęśliwszego sposobu życia i przyjaźniejszego miejsca do życia niż ich własne.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.