„Wycinką” we wrocławskim Teatrze Polskim Krystian Lupa powrócił do twórczości Thomasa Bernharda i stworzył swoje najlepsze od lat przedstawienie, bliskie arcydziełu. Bolesne, autoironiczne, okrutnie śmieszne
Nie wiem, czy patrzę na świat z tego samego co lupa okna” – pisał swojego czasu o „lunatykach” Brocha ze Starego Teatru w Krakowie wybitny krytyk Andrzej Wanat. Ja przez ostatnie lata wiedziałem, że nasze okna nie są nawet blisko siebie. Krystian lupa brnął w – moim zdaniem – niezrozumiałe eksperymenty, poświęcał literaturę na rzecz wątpliwych improwizacji, szukał tak zwanych przekroczeń, emocje zastępował aktorską histerią. Jego „Poczekalni 0”, „Pływalni”, „Personie. Ciału Simone”, a przede wszystkim „Miastu snu” brakowało siły dawnych inscenizacji, laboratorium prywatnych obsesji mistrza i jego aktorów nie zastąpiło teatru z Musila, Dostojewskiego, Bernharda – przecież autorów Lupy, którzy tak naznaczyli jego wyobraźnię.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.