James Franco chciałby być w kinie zarówno Leonardem da Vinci, jak i Leonardem DiCaprio. Gra, reżyseruje, pisze, używa, nosi się modnie, politykuje i ziewa. Bardzo się przy tym krygując. To nie może się udać.
W młodości myślałem, że śmierć to zjawisko cielesne” – pisał William Faulkner w powieści „Kiedy umieram”. Krnąbrna adaptacja w reżyserii Franco, ocierająca się o pretensjonalne klisze i pełna wyszukiwanych reżyserskich póz, tuszuje brak umiejętności zapanowania nad całością materiału.
Autopromocja
Pozostało 90% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Pozostało 90% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.