Autopromocja

„Cienie Imperium”: komiks, który wypełnił luki w historii „Gwiezdnych wojen”

Star Wars Gwiezdne wojny Cienie imperium okładka
Star Wars Gwiezdne wojny Cienie imperium okładkaMedia
26 sierpnia 2015

Do premiery „Przebudzenia mocy” jeszcze parę miesięcy, gwiezdnowojenna gorączka zdążyła się już jednak na dobre rozkręcić. Z korzyścią nie tylko dla fanów: Egmont wraca do wydawania komiksów spod szyldu „Star Wars”, a na pierwszy ogień poszło wznowienie „Cieni Imperium” (pierwsze polskie wydanie ukazało się w 2001 roku), jednej z kanonicznych pozycji w cyklu. Nawet jeśli nie najlepszej, to wciąż godnej uwagi.

Małe – i uproszczone – wprowadzenie dla czytelników, którzy nie śledzą zawiłości kanonu „Gwiezdnych wojen”. Jeszcze do niedawna większość komiksów, książek, gier i wszelkich innych popkulturowych dóbr, które zyskały aprobatę Lucasfilm, były uznawane za kanoniczne (przynajmniej dopóki nie kolidowały z fabułą filmów). Jednak gdy Disney przejął firmę Lucasa oraz prawa do całej franczyzy, dotychczasowy kanon uległ zasadniczej zmianie. Zostały w nim oczywiście filmy pełnometrażowe (wraz z animowaną „Wojną klonów”) oraz seriale „Wojna klonów” i „Rebelianci”. Książki i komiksy (wcześniej wydawane przez Dark Horse, teraz przez należącego do Disneya Marvela) napisane przed 2014 rokiem zostały natomiast opatrzone szyldem „Legendy” i stanowią coś w rodzaju alternatywnej historii świata Gwiezdnych Wojen.

W przypadku „Cieni Imperium” owa kanoniczność jest o tyle istotna, że akcja komiksu toczy się między wydarzeniami pokazanymi w filmach „Imperium kontratakuje” oraz „Powrót Jedi”. Komiks był zresztą tylko częścią projektu wypełniającego lukę między kinowymi przebojami. Na dwudziestolecie premiery „Gwiezdnych wojen” (przypadające, przypomnijmy, w 1997 roku) Lucas początkowo planował wprowadzenie na ekrany kin odświeżonej wersji filmu. Gdy zorientował się, że nie zdąży, powstał multimedialny projekt „Cienie Imperium”: powieść Steve’a Perry’ego, komiks Johna Wagnera i Kiliana Plunketta (Jednego z czołowych artystów pracujących przy obrazkowych opowieściach ze świata Star Wars), gry video, specjalna seria figurek, a nawet płyta ze ścieżką dźwiękową. Lucas udowodnił wtedy, że potrafi odnieść sukces także bez filmu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.