Na plakacie „Podejrzanego…” nagi stoi na placu Tiananmen. To jeszcze jeden sygnał, że Ai Weiwei nie ma nic do ukrycia, ale przecież to zdjęcie jest fotomontażem, trikiem, puszczeniem oka. Ai, wpuszczając do swojego domu duńskiego dokumentalistę, zaprasza do swojej gry także widzów. Warto dać się wciągnąć.
Ai Weiwei jako bohater dokumentu to samograj. Inteligentny artysta, krytycznie patrzący na rzeczywistość, na dodatek skonfliktowany z opresyjnym systemem, wciąż piętnujący jego wady, wpadki i kłamstwa. Na dodatek uwielbiany – i rozumiany, co też istotne – na Zachodzie: niedawna wystawa prac chińskiego artysty w berlińskim Martin-Gropius-Bau przyciągała tłumy, a sam film „Podejrzany Ai Wewei” spotkał się z uznaniem widzów i krytyków licznych festiwali, m.in. Planete+ DFF.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
