Lewicowa utopia rośnie pod nosem ISIS. W rewolucji w Rożawie bierze udział Polak

YPJ - Kobiece Jednostki Obrony
YPJ - Kobiece Jednostki ObronyShutterStock
21 września 2017

Aktywiści z Zachodu ściągają do Syrii, by wspierać autonomiczne działania Kurdów i uczestniczyć w tworzeniu społecznego eksperymentu, jakim jest rewolucja w Rożawie. Pod komendą lokalnej armii walczy co najmniej jeden Polak.

Na terytorium nieuznawanej przez Syrię autonomii Rożawy, czyli Demokratycznej Federacji Północnej Syrii, składającej się z trzech kantonów: Jazira, Kobanî oraz Afrin, powstaje wychodząca poza formę tradycyjnego państwa utopia.

– Celem jest pełna autonomia Kurdów. Eksperyment oparty jest na zasadach feminizmu, socjalizmu i antykapitalizmu. Główna idea to zbudowanie nowego społeczeństwa, które bazować będzie na uczestnictwie w zgromadzeniach i komunach – mówi nasz rozmówca zaangażowany w eksperyment. – Samo społeczeństwo funkcjonować ma jako alternatywa wobec państwa. Struktury państwowe nie zostaną jednak zniesione – dodaje.

Demokratyczna Federacja Północnej Syrii z proklamowaną stolicą w Al-Kamiszli ma swoją konstytucję, która zawiera poprawki demokratyzujące syryjskie prawo. Wprowadza ona równouprawnienie kobiet i zasadę co najmniej 40-procentowej reprezentacji każdej płci w rządzie. Konstytucja Kantonów Rożawy ustanawia konfederację wszystkich zamieszkujących terytorium narodów i gwarantuje ich równość. Wprowadzone zostały także swoboda wyznania oraz zakaz tortur i kary śmierci.

Specjalne miejsce zyskał kanton Jazira ze względu na swoją wielokulturowość. Obszar ten zamieszkują Kurdowie, Arabowie, Syryjczycy, Czeczeni, Ormianie, muzułmanie, chrześcijanie i jazydzi. Wybierane Zgromadzenie Legislacyjne reprezentować ma wszystkie trzy kantony. Co ciekawe, Rożawa uznaje niezależność terytorialną Syrii. Zapisy dotyczące funkcjonowania w niej władzy wykonawczej i ustawodawczej są jednak sprzeczne z syryjskim prawem. Na razie reżimowi Baszara al-Asada częściowo niezależna kurdyjska quasi-autonomia z silną armią nie przeszkadza. Taktycznie sprzyja wręcz jego walce z tzw. Państwem Islamskim.

– Dopóki Asad będzie szanował niezależność Rożawy, pozostaniemy częścią Syrii i będziemy angażować się w walkę przeciwko Turcji, która finansuje ugrupowania antyreżimowe – wyjaśnia jeden z rebeliantów. Nasz rozmówca zaznacza jednak, że sytuacja na Bliskim Wschodzie zmienia się błyskawicznie. Ten, kto dziś jest koalicjantem Rożawy, jutro może być jej wrogiem. – Sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, niż może się wydawać. USA zmieniają sojuszników tak samo jak Turcja i Asad. W tym wszystkim możemy obrać tylko jedną stronę – Rożawę – dodaje.

Sama Rożawa wydaje się być na razie relatywnie sprawnie funkcjonującym organizmem.  - Administracja Federacji bez ingerencji reżimu Asada radzi sobie bardzo dobrze, natomiast cała syryjska opozycja wraz z Turcją próbuje dyskredytować jej osiągnięcia próbując mówić opinii publicznej, że Kurdowie w północnej Syrii dopuszczają się ludobójstwa. Warto jednak zwrócić uwagę, że założycielami i głównym trzonem Demokratycznych Sił Syryjskich (SDF), w których walczą także Arabowie, Turkmeni, Asyryjczycy, Ormianie czy chrześcijanie są Kurdowie. Inne nacje, które również mają przedstawicieli w SDF, po pierwsze nie pozwoliłyby na dokonanie jakichkolwiek czystek etnicznych, a po drugie nie walczyłyby przecież razem z Kurdami przeciwko wspólnym wrogom – wyjaśnia dr Faud Jomma, politolog zajmujący się tożsamością polityczną i społeczno-kulturową Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Szczecińskiego. Dodaje również, że w dużym stopniu ludność zamieszkująca tereny autonomii Rożawy jest pozytywnie nastawiona do pomysłu Federacji. Problem zauważać mogą jedynie nacjonaliści arabscy, który obawiają się stworzenia niezależnego państwa kurdyjskiego na tym terenie.

Rewolucjoniści z Rożawy nie tylko skutecznie pozbywają się z zajętych przez siebie terenów resztek bojówek Państwa Islamskiego oraz Nusry – odłamu Al-Kaidy. Walczą także z Turkami, którzy nie chcą dopuścić do uzyskania przez nich pełnej niezależności na terenie północnej Syrii. Po wybuchu wojny domowej skutecznie postawili się również rządowym wojskom reżimu Baszara al-Asada a na początku 2014 proklamowali autonomię, którą udało im się rozszerzać o kolejne terytoria. To wszystko za sprawą Powszechnych Jednostek Obrony (YPG), ochotniczej milicji kurdyjskiej, stanowiącej obecnie oficjalną armię Demokratycznej Federacji Północnej Syrii regularnie doposażaną przez USA. W skład YPG wchodzą także Kobiece Jednostki Ochrony (YPJ), w których walczy blisko 25 tys. partyzantek. Pomocny dla ochotników w walce o utrzymanie niezależności Rożawy okazuje się również Międzynarodowy Batalion Wolności (IFB) składający się z mniejszych zbrojnych ugrupowań komunistycznych, głównie pochodzenia tureckiego. Wyróżniającą się formacją stał się anarchistyczny kolektyw IRPGF (Międzynarodowe Rewolucyjne Ludowe Jednostki Partyzanckie) działający w ramach IFB, który skupia zachodnich ochotników.

Aktywiści walczący w północnej Syrii powołali także inicjatywę TQILA (The Queer Insurrection and Liberation Army). W mediach pojawiały się informacje, że jest to oddziałał skupiający homoseksualistów walczących z dżihadystami. Nasz informator dementuje jednak tę teorię. Akcja aktywistów miała na celu walkę z poglądem, który przedstawia osoby ze środowiska LGBT jako słabe, apolityczne, prowadzące konsumpcyjny styl życia. Wskazuje jednak, że homoseksualiści wchodzą w skład Powszechnych Jednostek Obrony. Nie jest  znana natomiast ich dokładna liczba, a na pewno nie tworzą oni odrębnego batalionu. Jak mówi nam były ochotnik, który dziś mieszka w Londynie, wśród kilkuset Europejczyków i obywateli z państw obu Ameryk po stronie rewolucjonistów walczy co najmniej jeden Polak.

Co ciekawe, na wezwania kurdyjskich komunistów do walki przeciwko ISIS odpowiedziało nawet kilku skrajnie prawicowych dezerterów z zachodnich armii. Wraz z napływem lewicowych aktywistów zostali oni jednak wykluczeni. Obecnie osoby z prawej strony sceny politycznej nie pojawiają się w Rożawie. Tym bardziej, że przed przystąpieniem do jednostki konieczne jest przejście egzaminu politycznego – jeśli kandydat nie ma odpowiednich poglądów, nie zostanie przyjęty.

Kurdowie, zaraz po Tamilach zamieszkujących głównie południowo-wschodnie Indie, Birmę i Sri Lankę, stanowią największy naród na świecie nieposiadający własnego państwa. Choć ideą rewolucji w Rożawie nie jest dążenie do ogłoszenia niepodległości Kurdystanu, to właśnie tereny północnej Syrii zamieszkiwane są głównie przez mniejszość kurdyjską. Ich liczebność szacuje się tam na 2 mln do nawet 3,6 mln przedstawicieli.

Poza Rożawą Kurdom udało się zbudować zręby autonomii w dwóch innych państwach Bliskiego Wschodu. Dysponująca największą niezależnością, zamieszkiwana przez blisko 6 mln osób, znajduje się na terenie północnego Iraku. Obecnie ma ona własny rząd oraz parlament. Po wyparciu ze swoich terenów bojówek Państwa Islamskiego region cieszy się niezależnością, a lokalny prezydent Masud Barzani na 25 września 2017 r. zapowiedział przeprowadzenie referendum niepodległościowego. Kurdowie uzyskali również minimalny rodzaj autonomii w ramach ostanu Kurdystan (jednostka administracyjna) na terenie Iranu. W Turcji, którą zamieszkuje 20 mln Kurdów, wciąż jednak nie mają ani politycznego, ani prawnego statusu. W 2006 r. w ramach procesu integracyjnego Turcji z Unią Europejską pozwolono im jedynie na publiczne używanie swojego języka. Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zapowiedział jednak, że nie pozwoli na powstanie niezależnego państwa kurdyjskiego zarówno na terenie Iraku, jak i na północy Syrii. Rozważane jest nawet podjęcie interwencji zbrojnej połączonych irańsko-tureckich sił przeciwko oddziałom YPG w Rożawie.

- Tożsamość narodowa Kurdów w ostatnich latach ogromnie się pobudziła. To efekt nacjonalizmu tureckiego, arabskiego i perskiego, który przez lata legitymizował prześladowania Kurdów. Niestety działania te wywołały też nacjonalizm w samym Kurdystanie. Dlatego Kurdowie zmierzają w kierunku niezależnej państwowości. Różne jej formy, takie jak autonomia Rożawy, są dostosowaniem się do obowiązującej sytuacji politycznej na danym terenie. Kurdowie widzą, że uzyskanie niepodległości na terenie Syrii jest w tym momencie nierealne, ale na terenie Iraku już tak. Z tego właśnie powodu zapowiedziano przeprowadzenie referendum – podsumowuje dr Faud Somma.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.