O Krzysztofie P. zrobiło się głośno na początku tego roku. Według telewizji Polsat News mężczyzna może mieć też związek ze sprawą zabójstwa i zgwałcenia sześcioletniej dziewczynki w 2008 roku. W efekcie publikacji łódzka prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie rzekomego zabójstwa i zgwałcenia dziewczynki w wieku poniżej 15 roku życia.

Kilka lat temu łódzka prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty posiadania pornografii dziecięcej i z udziałem zwierząt w celu jej rozpowszechniania. Zarzuty dotyczą lat 2005-2009. Nie został jednak zatrzymany. Ze względu na niemożność ustalenia jego miejsca pobytu, postępowanie wówczas zawieszono - na początku stycznia tego roku podjęto je ponownie.

Wiosną tego roku P. wysłał do łódzkiej prokuratury list, w którym odniósł się do postawionych mu zarzutów, jednak śledczy nie ujawniali jego treści.

Reklama

Jak powiedział rzecznik, Krzysztofa P. zatrzymano w czwartek w Sankt Petersburgu. Zatrzymanie jest na 48 godzin, a o dalszych losach P. zadecyduje tamtejszy sąd. "Wiemy, że takie posiedzenie ma odbyć się w piątek. O ile sąd uwzględni nasz wniosek, to będzie trwała procedura związana z ekstradycją. Spodziewamy się, że może ona potrwać nawet około miesiąca" - powiedział.

Wyjaśnił, że po przetransportowaniu P. do Polski będzie on przewieziony do łódzkiej prokuratury, gdzie ma usłyszeć zarzuty posiadania i udostępniania pornografii dziecięcej i zoofilskiej w latach 2004-2009. "Biorąc pod uwagę okres popełnienia przestępstwa grozi mu kara do 8 lat więzienia" - dodał Kopania.

Jak mówił Kopania po emisji materiału w Polsat News, prokuratura nie dysponowała żadnymi materiałami, do których nawiązuje reportaż telewizyjny, a które "wskazywałyby na podejrzenie popełnienia przez podejrzanego szeregu ciężkich przestępstw takich jak zabójstwa czy zgwałcenia małoletnich". Aby zweryfikować nowe informacje, łódzka prokuratura uznała, że zachodzi konieczność wszczęcia nowego śledztwa.

Według tej stacji, Krzysztof P. pseud. "Piotr" jest pedofilem i mieszka w Rosji. Korespondując w sieci z innymi pedofilami przez lata miał on opisywać rzekome porwania, gwałty i zabójstwa kilkuletnich dziewczynek, które miał popełnić.

Jak informowała telewizja, mężczyzna w latach 2005-2009 opisywał w sieci przerażające czyny, których miałby się dopuścić wobec małych dziewczynek. Według dziennikarki, która sprawą się zajęła, mężczyzna mieszka obecnie w Rosji, zajmuje wysokie stanowisko, pracuje dla dużej rosyjskiej firmy budowlanej i jest dobrze sytuowany. Ma podróżować po Europie służbowo, a w latach, których dotyczy śledztwo, bywał w Polsce. (PAP)