Trzaskowski: Nikt nie będzie chciał pomagać państwom, które odwracają się plecami do UE

Unia Europejska
Unia EuropejskaShutterStock
14 czerwca 2017

Nikt nie będzie chciał pomagać państwom, które odwracają się plecami od UE - mówił Rafał Trzaskowski (PO). W jego ocenie, niewywiązanie się Polski z zobowiązania w sprawie relokacji uchodźców będzie skutkowało konsekwencjami dotyczącymi "solidarności w UE".

Komisja Europejska formalnie wszczęła w środę procedurę przeciwko Polsce, Czechom i Węgrom w związku "z niewywiązywaniem się tych państw" z decyzji o relokacji uchodźców. Rzecznik Komisji Alexander Winterstein ogłosił jednocześnie, że Polska ma miesiąc na odpowiedź na tę decyzję, a nie dwa miesiące, jak to jest zwykle w przypadku procedur o naruszenie prawa.

Do tej kwestii odniósł się w środę poseł PO Rafał Trzaskowski w TVN24. "Jeżeli się nie wypełnia zobowiązań i decyzji, to niestety są konsekwencje" - zauważył.

Poseł PO wskazał, że Polska zobowiązała się do przyjęcia ok. 6 tysięcy uchodźców. "Myśmy (rząd PO-PSL) negocjując te decyzje jasno zapisali, że po pierwsze trzeba potwierdzić tożsamość uchodźców, a po drugie ci ludzie muszą chcieć przyjechać do Polski" - podkreślił. "I nie ma nawet tych 6 tysięcy, którzy chcieliby przyjechać do Polski. Mówimy tu o kilkuset ludziach i jest w tych decyzjach możliwość wybrania kobiet i dzieci" - zaznaczył Trzaskowski. "Nikt nie chce siłowo przysłać tych ludzi" - dodał.

Trzaskowski mówił, że niewywiązanie się z zobowiązania przyjęcia uchodźców będzie się wiązało z konsekwencjami dla Polski: nie tylko w kwestii procedury KE przeciwko Polsce, ale także dotyczącymi "solidarności w UE". Jego zdaniem procedura Komisji może zakończyć się nałożeniem na Polskę sankcji. "To są wielkie sumy dotyczące nawet kilkuset milionów euro" - zaznaczył.

"Postępowanie rządu może mieć jeszcze gorsze konsekwencje w momencie, kiedy przystępujemy do negocjacji nad kolejnym budżetem unijnym po 2020 roku, a to się dzieje w tej chwili. Nikt nie będzie chciał pomagać państwom, które odwracają się plecami od UE, mówiąc: +macie problem, to sobie radźcie sami+" - podkreślił. "Jeżeli ten rząd mówi: +nie pasuje nam decyzja, to jej nie wykonamy i pójdziemy na ścianę+, w tym momencie wszyscy inni mogą powiedzieć: +a my nie chcemy dawać dużo pieniędzy Polsce, bo nam nie pasuje ta decyzja+" - dodał poseł Platformy.

"W ten sposób UE się zawali, jeżeli ktoś będzie próbował wybierać sobie z tego unijnego menu tylko to, co mu pasuje. Tak to nie działa" - podkreślił.

Komisja podjęła we wtorek decyzję o wysłaniu wezwania do usunięcia uchybienia do władz w Warszawie, Pradze i Budapeszcie. To pierwszy etap procedury o naruszenie prawa UE, która może się skończyć pozwaniem kraju do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Z ostatniego, majowego raportu KE wynika, że Węgry, Polska i Austria nie dokonały relokacji ani jednej osoby. Z kolei Czechy, po relokowaniu niewielkiej liczby uchodźców, przestały brać udział w programie.

We wrześniu 2015 roku państwa członkowskie UE zgodziły się na przeniesienie 160 tys. uchodźców z Włoch oraz Grecji; termin na zakończenie działań wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Dotychczas około 20 tys., czyli nieco ponad 12 proc. ustalonej liczby osób, zostało faktycznie przeniesionych.

Rozpoczęcie procedury o naruszenie prawa UE może prowadzić w konsekwencji do kar finansowych dla kraju członkowskiego. Aby do tego doszło, musi zostać zakończona kilkuetapowa procedura w KE, a sprawa zostać rozstrzygnięta przez Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Batalia jest jednak długa, a kary - choć potencjalnie dotkliwe - możliwe byłyby najwcześniej za kilka lat.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.