Reklama

Mająca ustalić fakty misja OPCW, niezależnej organizacji międzynarodowej współpracującej z ONZ, ma za zadanie zebrać próbki biochemiczne oraz porozmawiać z osobami, które przeżyły atak na miejscowość Chan Szajchun w prowincji (muhafazie) Idlib na północnym zachodzie Syrii. Kilkadziesiąt osób poszkodowanych w ataku zostało przewiezionych do szpitali w sąsiedniej Turcji na leczenie.

Według dotychczasowych ustaleń tureckiego ministerstwa zdrowia sekcje zwłok kilku Syryjczyków, którzy po ataku trafili do Turcji i tam zmarli, potwierdzają, że użyto podczas niego broni chemicznej. Lekarze stwierdzili u ofiar wszystkie objawy ataku chemicznego: rozszerzone źrenice, drgawki, piana z jamy ustnej.

Przeprowadzona z kolei przez brytyjskich naukowców analiza próbek pobranych z Chan Szajchun, wykazała obecność sarinu bądź substancji podobnej do tego bojowego środka paralityczno-drgawkowego.

W środę w Radzie Bezpieczeństwa ONZ był głosowany przedstawiony przez USA projekt rezolucji potępiający atak chemiczny z 4 kwietnia i wzywający władze Syrii, które są oskarżane o jego dokonanie, do współpracy podczas śledztwa. Zgodnie z zapowiedziami projekt ten zawetowała Rosja i jest to już jej ósme weto wobec rezolucji wymierzonych we wpierany przez Moskwę reżim Baszara el-Asada.

W reakcji na atak chemiczny USA przeprowadziły w nocy z 6 na 7 kwietnia uderzenie rakietowe na syryjską bazę lotniczą Szajrat w prowincji Hims. Według amerykańskiej administracji z tej bazy wystartowały syryjskie samoloty, które zaatakowały Chan Szajchun.

O wnikliwe śledztwo OPCW apelował prezydent Rosji Władimir Putin i sugerował, że prezydent Syrii Asad jest niesłusznie obarczany odpowiedzialnością za atak.

Reżim w Damaszku zaprzecza, jakoby sięgnął po broń chemiczną do przeprowadzenia ataku na Chan Szajchun. Twierdzi, że jego siły dokonały nalotu na magazyn, w którym ugrupowanie Dżabhat Fatah al-Szam (dawny Front al-Nusra, związany niegdyś z Al-Kaidą) składowało "toksyczne substancje". Atak USA na bazę Szajrat syryjskie władze uznały za "lekkomyślny i nieodpowiedzialny".

W styczniu 2016 roku OPCW zapewniła, że cały zgłoszony w 2013 roku arsenał syryjskiej broni chemicznej został zniszczony; organizacja nadzorowała ten proces w imieniu wspólnoty międzynarodowej. OPCW wyraziła jednocześnie duże zaniepokojenie doniesieniami o użyciu gazu musztardowego, sarinu czy chloru w trwającej od 2011 roku wojnie domowej w Syrii. Stwierdziła wówczas jedynie fakt użycia broni, nie wskazując, która strona jest winna.

Tymczasem we wtorek 11 kwietnia szef MSZ Turcji Mevlut Cavusoglu oświadczył, że z ustaleń rządu w Ankarze wynika, że władze Syrii nadal mają potencjał związany z bronią chemiczną; minister nie rozwinął tego wątku. Zaapelował jedynie o niedopuszczenie do kolejnego ataku z użyciem tego rodzaju broni. (PAP)

cyk/ ap/