Z powodu niedostarczenia pewnej partii wozów resortowi obrony grozi, że utraci pieniądze przeznaczone na ich zakup - Ministerstwo Finansów nie zgodzi się na przesunięcie ich do przyszłorocznego budżetu.
"Czekamy do 31 grudnia"
"Czekamy do 31 grudnia, dlatego, że liczymy na to, że Bumar jeszcze wywiąże się przynajmniej z części swojego zobowiązania. Chwiałoby się, żeby z całości zobowiązania się wywiązał i żebyśmy nie stracili wszystkich tych pieniędzy, które są przyznane na Rosomaki, w związku z tym, żeby nasi żołnierze w kraju posługiwali się dobrym sprzętem" - powiedział Klich.
"Natomiast będę bezwzględny, jeżeli chodzi o egzekwowanie tych zobowiązań od Bumaru i jeżeli do 31 grudnia nie wywiąże się ze swojego zobowiązania, będziemy poszukiwać innego partnera" - zagroził.
Części dostawy nie udało się zrealizować
Rzeczniczka Bumaru Kamilla Walczak przyznała, że części dostawy nie udało się zrealizować. "Zgodnie z umową między MON a Bumarem do 15 grudnia mieliśmy dostarczyć 62 pojazdy z wieżami. MON odebrało 46 kompletnych wozów w wersji bojowej. Na wysyłkę czeka osiem wież, odbiór wojskowy nie zgadza się ich przyjąć z powodu drobnej przeróbki w silniku elektrycznym i braku uaktualnionej dokumentacji technicznej z nią związanej. Osiem wież znajduje się w końcowym stadium montażu na linii produkcyjnej w Łabędach" - powiedziała PAP.
Podkreśliła, że nieprawdą jest - jak podawały niektóre media - by żołnierze w Afganistanie czekali na Rosomaki z bieżącej produkcji. "Wszystkie pojazdy przeznaczone do wysyłki są w Afganistanie" - powiedziała.
Według rzeczniczki nie ma groźby zerwania kontraktu, zgodnie z którym Bumar finansuje produkcję Rosomaków przez Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach Śląskich.