Szydło była pytana w wywiadzie dla Onetu, jakie korzyści odniosłaby Polska, gdyby Tusk pozostał w Brukseli jako szef Rady Europejskiej.

"Polska niewiele zyskała, kiedy Donald Tusk do tej pory był szefem Rady Europejskiej, nie przypominam sobie takich działań przewodniczącego Donalda Tuska, który w trudnych dla Polski, dla polskiego rządu w ostatnim roku sytuacjach by nas wspierał, natomiast dość ochoczo, kiedy trzeba było skrytykować rząd, to (...) w ostatnich chociażby tygodniach wypowiadał się, ale rozumiem, że to jest wewnętrzna walka w Platformie, być może jakaś chęć powrotu do Polski" - powiedziała Szydło.

"Zawsze podkreślaliśmy, że dla nas jest bardzo ważne, żeby na ważnych funkcjach w UE byli Polacy, bo to zawsze jest podkreślenie i rangi kraju, rangi państwa i daje dużo większe możliwości. Ale muszę powiedzieć z dużą przykrością, że ani przewodniczący Tusk ani komisarz Bieńkowska póki co za bardzo nie zaangażowali się w to, żeby Polska (...), kiedy była w trudnej sytuacji, z ich strony miała pomoc" - oceniła Szydło.

Reklama

Premier podkreśliła, że to czy Donald Tusk zostanie szefem Rady Europejskiej na drugą kadencję nie zależy od polskiego rządu.

"To zależy w tej chwili od układu politycznego, grup politycznych w Unii Europejskiej, czy zdecydują się chadecy na to, żeby Donalda Tuska na kolejną kadencję zgłosić. Dzisiaj tego nie wiemy, bo z ich strony nie ma na razie tej informacji. Będzie Angela Merkel na początku lutego w Polsce, na pewno ją zapytam, czy jest zdecydowana, żeby Donalda Tuska wysunąć, jego kandydaturę. Wtedy dopiero Polska będzie mogła, polski rząd będzie mógł się do tego ustosunkować, to nie my jesteśmy dzisiaj graczem przy tym stole" - powiedziała Szydło. (PAP)