Nauka tolerancji pilnie potrzebna, bo zapobiega konfliktom. Nie tylko z migrantami

Zamieszki w Ełku
Zamieszki w EłkuNewspix / Bogdan Hrywniak
13 stycznia 2017

Jak zachować zimną krew, jak powstrzymać konflikt, gdy niespodziewana fala nienawiści wyleje się już na ulice miasta? To trudne zadanie nie tylko dla policji, ale i dla samorządowców.

Bo ci dobrze wiedzą, co oznacza wzrost agresywnych zachowań. Zwłaszcza, gdy do zwykłych problemów z walczącymi ze sobą kibicami drużyn piłkarskich czy młodzieżowych subkultur dochodzą coraz częściej kłopoty na tle narodowościowym czy kulturowym. I nie można liczyć, że tych będzie mniej, tylko dlatego, że Polska zdecydowała się nie przyjmować migrantów z krajów islamskich. Oni są w Europie i do nas, choć nie tak dużym strumieniem, też trafiają. Robią zakupy w przygranicznych miastach, przyjeżdżają do znajomych w głębi kraju, a niektórzy założą pewnie u nas swoje firmy. Napływają też do nas coraz liczniej Ukraińcy, Białorusini czy mieszkańcy innych krajów byłego ZSRR. Są Wietnamczycy, a pracodawcy coraz częściej starają się sprowadzać pracowników z innych krajów Dalekiego Wschodu czy z Indii. Ciągle niezintegrowani z polskim społeczeństwem są także Romowie. I nie tylko zabójstwo, ale i mniejszej wagi występki mogą stać się zarzewiem poważnego konfliktu.

Pozostało 67% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.