Wróblewska: Mieszkania zakładowe na łasce losu

Urszula Wróblewska
Urszula WróblewskaDGP / Potr Kowalczyk
9 września 2015

Pośpiech jest złym doradcą. Co nagle, to po diable. Przysłowia i powiedzenia, które wskazują, że nieprzemyślane działania mogą wyrządzić więcej szkód niż pożytku, można mnożyć w nieskończoność. Niestety nie pamiętano o tym w latach 90., gdy często na siłę prywatyzowano budynki z mieszkaniami zakładowymi.

Mamy rok 2015, okazuje się, że tysiące osób zamieszkujących tego typu lokale, będące obecnie w prywatnych rękach, nie ma z czego zapłacić czynszu. Problem jest na tyle poważny, że od kilku lat rząd zastanawia się, jak go rozwiązać. Inną kwestią jest stan techniczny niektórych budynków – często zabytkowych – wiele z nich popada w ruinę. Teraz pojawił się pomysł, by wykupem sprywatyzowanych budynków zajął się samorząd, przy czym rząd dołoży im połowę kwoty potrzebnej na przeprowadzenie transakcji. Posłowie proponując tego typu rozwiązanie – jest aprobowane przez rząd – wzorowali się na Zabrzu, który wykupił familioki. Obecnie w każdym z tych budynków są wspólnoty mieszkańców, które dobrze sobie radzą z zarządzaniem obiektami.

Pozostało 55% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.