Lokalne władze wciąż buntują się przeciwko nowemu prawu wodnemu, które forsuje rząd. Proponują, żeby ustawę wdrożyć na razie częściowo, by nie stracić unijnych pieniędzy na projekty inwestycyjne w zakresie gospodarki wodnej. Ich zdaniem do 1 stycznia nie uda się jednak powołać państwowego molocha do zarządzania zasobami wodnymi kraju.
Wciąż nie wiadomo, czym zakończą się rządowo-samorządowe dyskusje dotyczące opłat za pobór wód. W przypadku wód powierzchniowych rząd proponuje 35 gr za m sześc. (pierwotne propozycje mówiły o stawce 4,10 zł) i 70 gr w przypadku wód podziemnych (wcześniej proponowano 8,10 zł). Samorządy chcą zawalczyć o dalsze obniżki lub przynajmniej o to, by rząd się nie rozmyślił i by nie było drożej. Przy czym premier Beata Szydło zapowiedziała, że indywidualni odbiorcy nie odczują podwyżek. Zadbać ma o to nowy organ – tzw. krajowy regulator cen wody.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.