Wittenberg: Kto ma kasę, ten ma władzę (nad polską edukacją)

Anna Wittenberg
Anna WittenbergDGP / Wojtek Gorski
26 kwietnia 2016

Kilka lat temu „Polityka” zdiagnozowała toczącą polskie organizacje pozarządowe groźną chorobę – grantozę. W skrócie: jak skolioza wypacza kręgosłup, tak grantoza miała wypaczać system pozyskiwania środków przez organizacje pozarządowe. Najpoważniejsze objawy to: powstanie wyspecjalizowanych agend zajmujących się pozyskiwaniem pieniędzy w zamian za procent wartości napisanego grantu czy faktyczne zablokowanie możliwości ubiegania się o środki dla niewielkich organizacji, które nie są w stanie spełnić biurokratycznych wymogów związanych z procesem aplikacji.

Najboleśniejszy jest jednak inny objaw. Im bardziej organizacje uzależniają się od grantów, tym częściej rezygnują ze swoich podstawowych celów, żeby tylko zdobyć pieniądze. Zamiast zwracać uwagę na potrzeby społeczności, której służą, dopasowują swoje działania do celów konkursu, zamieniając się w wyspecjalizowane maszynki do przerabiania środków z budżetu grantodawcy. Dobre pomysły są przycinane pod szablon, który zrozumie przyznająca je komisja. To z kolei ogranicza liczbę naprawdę nowatorskich rozwiązań. A także de facto uniemożliwia rozwiązywanie problemów wystających ponad warunki konkursów. Mechanizm leżący u podstaw tego zjawiska jest bardzo prosty – cele celami, ale utrzymać się trzeba.

Pozostało 87% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.