Skończmy z tą idiotyczną polityką masowej produkcji pseudointeligencji z pseudowyższym wykształceniem. Udowodniliśmy sobie i światu, że potrafimy to robić i już. Basta. Czas zastanowić się, co począć, aby wyższemu wykształceniu przywrócić wysoki poziom. I prestiż. Paradoksalnie pomóc w tym może demograficzny dołek, który wymusi zamknięcie dziesiątków uczelni. Tylko, niestety, niekoniecznie muszą być to szkoły najsłabsze. I w tym problem.
Na początek garść faktów. Mamy około 450 szkół wyższych, w tym 130 to uczelnie publiczne. Jeszcze w roku akademickim 2009/2010 kształciło się na nich 2 mln studentów. W zachodniej cywilizacji miarą jakości uczelni są zarobki ich absolwentów, np. w USA osoba w wieku 25 – 35 lat po studiach zarabia o 55 proc. więcej niż ta ze średnim wykształceniem. Uzyskanie doktoratu pozwala zarobić 1/3 więcej niż poprzestanie na samej magisterce. A zainwestowanie w kosztowne studia typu prawo czy medycyna pozwala uzyskać zarobki wyższe o kolejne 33 proc. A u nas? Co dziewiąty bezrobotny ma wyższe wykształcenie i jest to grupa, która najszybciej się powiększa. No bo kto i po co ma ich zatrudniać?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.