Wyniki egzaminów maturalnych, które rozpoczęły się wczoraj, dostępne będą dopiero w czerwcu. I formalnie nie ma od nich odwołania. Istnieje jednak ścieżka, która umożliwia poprawienie rezultatów, jeżeli egzaminatorzy się pomylili. Nie ma tu jednakowych zasad, choć z tej metody korzysta kilka procent uczniów, którzy uważają, że ich prawa są łamane. A to dlatego, że wszystko i tak zależy tylko od jednej instytucji: komisji egzaminacyjnej.
Od jej zdania nie można się już odwołać. O tym, czy rzeczywiście naruszane są prawa maturzystów, zadecydować ma Trybunał Konstytucyjny. – Obowiązuje ustawa o systemie oświaty, która mówi wyraźnie, że wyniki egzaminów są ostateczne. Jednak uczniowie obecnie mają możliwość wglądu do pracy. I jeżeli udowodnią, że doszło do błędu ze strony egzaminatorów, ocena jest zmieniana – mówi Lech Gawryłow, dyrektor krakowskiego OKE. W zeszłym roku w ich okręgu (obejmuje trzy województwa) na blisko 92 tys. zdających maturę około tysiąca złożyło podanie z prośbą o możliwość wglądu do matury. W blisko setce matur poprawiono wynik.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.