Autopromocja

Na plac zabaw latem dzieciom wstęp surowo wzbroniony

19 lipca 2012

Na wsiach i w małych miastach władze pozamykały orliki i place zabaw. Swoją decyzję tłumaczą obawami o zniszczenie obiektów przez wandali. Problem w tym, że większość boisk i placów zabaw usytuowana jest w sąsiedztwie szkół, które w czasie wakacji są zwykle zamknięte. I automatycznie dzieci są odcięte od całej ich infrastruktury.

Gminy mogłyby zatrudnić na umowę-zlecenie np. nauczycieli, którzy doglądaliby tego, co robią dzieciaki, ale twierdzą, że ich na to nie stać.

– Dyrektorzy placówek oświatowych obawiają się, że wandale je zniszczą. Dlatego zamykają je na czas wakacyjnej przerwy – tłumaczy Bogusław Szymański, wójt gminy Liw w woj. mazowieckim, gdzie na bramie lokalnego przedszkola także wisi łańcuch z kłódką. Dodaje, że koszty zbudowania placu z atrakcjami dla dzieci sięgają 150 tys. zł. Ale obiecuje raz jeszcze przemyśleć sprawę. – Przyjrzymy się, czy niebezpieczeństwo zniszczenia tych obiektów jest faktycznie tak duże. Pracownicy administracyjni mogliby zamykać ten teren tylko na noc – zastanawia się głośno wójt Liwa.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.