Angielski w magicznym świecie Disneya
W dzisiejszych czasach my, rodzice małych dzieci, znajdujemy
się pod coraz większą presją – z każdej strony docierają do nas reklamy i
artykuły o tym, jak powinniśmy zadbać o rozwój naszych dzieci. Słyszymy i
czytamy więc o słuchaniu Mozarta w ciąży (z obowiązkowym przykładaniem
słuchawek do brzucha!), o kursach pływania dla trzymiesięcznych malców i o potrzebie
włączenia jazdy konno, gdy brzdąc skończy cztery lata. Do tego oczywiście
angielski pięć godzin w tygodniu i zajęcia z matematyki, kiedy maluch jest w
stanie policzyć do trzech… A gdzie czas na wygłupy i zabawy typowe dla
kilkulatka?