I stało się to, czego spodziewali się wszyscy. Były co prawda apele o to, aby prezydent nie podpisywał nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, zanim nie przejdzie testu zgodności z ustawą zasadniczą. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – nawet ci, którzy takowe formułowali, nie liczyli na to, że odniesie to jakikolwiek skutek.
Podniosą się teraz głosy, że to następny przeprowadzony przez obecny rząd zamach na władzę sądowniczą. Po raz kolejny jednak spróbujmy dociec prawdy. Czy to precedens ze strony teraźniejszej większości? Nie. Czy wcześniejsze ekipy rządzące takich zamachów się nie dopuszczały? Też nie. Skąd więc ten wrzask? Skąd to larum i rozgoryczenie? Odpowiedź jest prosta. Nie o samą treść ustawy chodzi – podobne legislacyjne zapędy ze strony władzy ustawodawczej działającej ramię w ramię z wykonawczą zdarzały się i wcześniej. Tego typu grzeszków nie uniknęła i poprzednio rządząca koalicja PO–PSL. Wystarczy wspomnieć mało chwalebną nowelizację prawa o ustroju sądów powszechnych, która miała m.in. pozwolić ministrowi sprawiedliwości zaglądać do akt sądowych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.