Atmosfera była jak w filmie katastroficznym – wszystko zamarło. Na ulicach stały samochody, na torach puste tramwaje. Ludzie wysiadali z autobusów, porzucali samochody na trawnikach i szli pieszo.
Po godzinie stania w korku poziom benzyny w moim baku z trzech kresek spadał do zera. Co będzie, jeśli opary się skończą? Może też zaparkuję na poboczu i dalej pójdę pieszo? Tylko co zastanę, jak wrócę? Pewnie mandat na 200 zł i rytualne dwa punkty karne, które zwykle dostaje się za nieprawidłowe parkowanie.
I tu się kończy opowieść o kłopotach, które tysiącom uwięzionych w drodze dokądś ludzi zafundowali wczoraj taksówkarze, a zaczyna pytanie o funkcjonowanie państwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.