Kulturowo schodzimy na psy. Poziom tolerancji dla chamstwa rośnie, a wulgaryzmy stały się codziennością. O tempora, o mores.
Po tej rytualnej – jakże słusznej – litanii przejdę jednak do rzeczy: nawet haniebny upadek obyczajów nie uzasadnia jeszcze tego, by za wychowywanie narodu zabierały się organy państwa. Przypomnę coś, co powinno być elementarzem: otóż źródłem władzy nie jest w Polsce ani Pan Bóg, ani superniania, lecz ludzie. To oni przekazali organom władzy uprawnienie, by – dla dobra ogółu – wyznaczały granice tego, co wolno i czego nie wolno. Ale właśnie dlatego, że nie chodzi o boskie namaszczenie, rządzącym nie wolno tych uprawnień nadużywać.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.