Autopromocja

Zdalne zgromadzenia izb adwokackich budzą kontrowersje

adwokat
adwokatShutterStock
15 października 2020

Dziekan stołecznej ORA złożył wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Zjazdu Adwokatury w trybie zdalnym. Miałby on dokonać zmian w korporacyjnych regulacjach, rozstrzygając wątpliwości co do zdalnego czy hybrydowego trybu zgromadzeń, na który zdecydowały się izby w Krakowie i we Wrocławiu.

Mimo że pod koniec sierpnia NRA rekomendowała izbom powstrzymanie się od przeprowadzenia zgromadzeń do czasu ustania zagrożenia dla zdrowia i życia ich uczestników, niektóre ORA je organizują. Jeszcze we wrześniu odbyły się one w mniejszych izbach: w Opolu, Radomiu i Wałbrzychu, gdzie dopuszczalny limit 150 osób nie stanowił problemu i wydarzenia mogły mieć tradycyjną formę. Większe izby, jak Wrocław czy Kraków, musiały skorzystać ze środków komunikowania na odległość.

Wrocław pionierem

W przypadku Wrocławia na sali siedzieli jedynie członkowie prezydium i zaproszeni goście, pozostali uczestnicy łączyli się zdalnie przez specjalny system. Każdy członek izby dostał drogą e-mailową login i hasło, co wyeliminowało ryzyko udziału w zgromadzeniu osób nieuprawnionych. Uczestnicy zdalni mieli też możliwość zabierania głosu. Frekwencja przekroczyła tę odnotowaną na poprzednim zgromadzeniu.

Wybory nowych władz izby i innych organów odbyły się kolejnego dnia zjazdu w siedzibie izby. Adwokaci stawiali się osobiście i wrzucali karty do urny, a cały proces rozciągnięto na sześć godzin.

‒ Cieszę się, że udało nam się przeprowadzić zgromadzenie mimo obecnej sytuacji epidemicznej, bo był to nasz obowiązek ‒ mówi Sławomir Krześ, nowo wybrany dziekan wrocławskiej ORA. ‒ Docierały do nas plotki, że przyjęta forma może być niezgodna z regulaminem zgromadzeń, ale oficjalnych zastrzeżeń nie zgłoszono. My od początku staliśmy na stanowisku, że regulamin nie stoi temu na przeszkodzie.

W Krakowie nad uchwałami budżetowymi również głosowało więcej adwokatów niż podczas poprzedniego zgromadzenia.

‒ Niektórzy łączyli się, przebywając poza miejscem zamieszkania, nawet w czasie podróży. Na samej sali siedziało kilkadziesiąt osób, choć mogła ona pomieścić 1200, więc wymogi bezpieczeństwa były spełnione. Osoby uczestniczące zdalnie mogły też zabierać głos – relacjonuje Paweł Gieras, dziekan krakowskiej ORA.

Formę hybrydową miały także wybory nowych władz izby. Głos można było oddać elektronicznie (po wylosowaniu loginu i hasła) lub tradycyjnie, w jednym z pięciu punktów zlokalizowanych nie tylko w samym Krakowie.

‒ Myślę, że taka forma zgromadzeń ma przyszłość, także po zakończeniu pandemii ‒ przyznaje dziekan Gieras. ‒ Każdy będzie mógł uczestniczyć w formie tradycyjnej, a kto woli zdalnie, to w trybie online. Demokracja samorządowa na tym nie ucierpiała, a przeciwnie ‒ zyskała, o czym świadczy wyższa frekwencja niż w latach poprzednich – dodaje.

Kontrowersje wokół formy

Nie wszyscy są jednak entuzjastami tego nowego modelu. ‒ Uważam, że nic nie zastąpi dyskusji na żywo, zwłaszcza że zgromadzenia w tym roku mają nie tylko charakter sprawozdawczy, lecz także wyborczy. Oczywiście rozumiem, że nadzwyczajna sytuacja wymaga szukania nowych, czasem pionierskich i odważnych rozwiązań. Nie chciałbym jednak, by stały się one standardem, zwłaszcza że podnoszone są wątpliwości co do ich zgodności z obowiązującymi przepisami ‒ zastrzega Bartosz Tiutiunik, wicedziekan ORA w Łodzi.

Przemysław Rosati, członek Naczelnej Rady Adwokackiej, wskazuje, że mimo artykułowanych w dyskusji publicznej zastrzeżeń forma przyjęta przez izby wrocławską i krakowską jest zgodna z regulaminem Krajowego Zjazdu Adwokatury i izbowych zgromadzeń, który w tej kwestii pozostawia organom zwołującym wiele swobody.

‒ Konieczne jest poszukiwanie rozwiązań pozwalających na przezwyciężanie trudności. W izbach, w których jest to możliwe, zgromadzenia powinny odbyć się w tradycyjnej formie. Jeżeli jest to niemożliwe z przyczyn obiektywnych, rozwiązaniem jest forma przyjęta przez zgromadzenia izb adwokackich w Krakowie oraz we Wrocławiu – mówi mec. Rosati.

Jak jednak poinformował DGP Rafał Dębowski, sekretarz NRA, obecne brzmienie regulaminu przewiduje jedynie stacjonarne odbywanie zgromadzeń na posiedzeniach plenarnych. Dlatego też NRA poprosiła izbę wrocławską o przedstawienie szczegółowych informacji o ich zgromadzeniu.

‒ NRA ma uprawnienia kontrolne wobec izb i to, że z nich korzysta, nie jest niczym nadzwyczajnym ‒ tłumaczy mec. Dębowski. ‒ Nadzwyczajna jest sytuacja epidemiczna w kraju, a także nowatorska forma przeprowadzenia zgromadzenia w izbie wrocławskiej i dlatego nikogo nie powinno dziwić, że władze adwokatury przyglądają się uważnie temu zgromadzeniu, także po to, by z tych działań wyciągnąć konstruktywne wnioski na przyszłość ‒ dodaje.

Prócz kwestii zgodności z regulaminem pojawia się jeszcze problem podstawy prawnej podejmowania uchwał przez organy kolegialne adwokatury. Obowiązujący od 9 października br. art. 14hb specustawy covidowej wprowadza dla ważności uchwał podjętych zdalnie wymóg 50-proc. frekwencji oraz wcześniejszego poinformowania o ich treści wszystkich uprawnionych.

Potrzebny zjazd nadzwyczajny

Rafał Dębowski przyznaje, że w tym kontekście pozytywnie należy ocenić wniosek władz stołecznej ORA o zwołanie nadzwyczajnego zjazdu. Jak wyjaśnia dziekan Mikołaj Pietrzak, w Warszawie, gdzie uprawnionych do głosowania jest 6 tys. adwokatów, organizacja tradycyjnego zgromadzenia nawet przy zachowaniu najwyższych standardów jest bardzo ryzykowna, a zdalnego – nierealna, ze względu na wymóg 50 proc. frekwencji. Ten problem może rozwiązać jedynie zmiana przepisów, o którą NRA wystąpiła już na początku września. Prócz zlikwidowania wymogów frekwencji propozycja zakładała także upoważnienie NRA do dokonania odpowiednich zmian w regulaminie.

‒ Wiemy, że ustawodawca ma teraz pełne ręce roboty w związku z epidemią, dlatego jak najwięcej chcemy zrobić sami w ramach samorządu. Możemy nie doczekać się specjalnej ustawowej delegacji kompetencji dla NRA do zmiany regulaminu. Z tego powodu złożyłem wniosek do NRA o zwołanie Nadzwyczajnego Zjazdu Adwokatury ‒ tłumaczy Mikołaj Pietrzak.

Zjazd taki mógłby się odbyć, gdyż uprawnionych do udziału byłoby jedynie nieco ponad 400 delegatów. Izby, które nie przeprowadziły w tym roku zgromadzeń, byłyby reprezentowane przez delegatów z poprzedniego zjazdu, a te, które je przeprowadziły ‒ przez nowych. Jest więc duża szansa, że udałoby się spełnić limit frekwencji. Jedynym punktem obrad byłoby przeprowadzenie odpowiednich zmian w regulaminie.

Także izba łódzka zrezygnowała z październikowego terminu zgromadzenia, czekając na poprawę sytuacji epidemicznej lub zakończenie prac legislacyjnych. A te, jak się wydaje, na razie utknęły. Rafał Dębowski wskazuje, że od 8 września, gdy NRA negatywnie odniosła się do pierwszej propozycji resortu, nie otrzymała żadnych informacji. Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na pytania DGP poinformowało, że projekt został opracowany, tak aby uwzględniać postulaty adwokatury, pozwolić na organizację zdalnych posiedzeń i udział w nich wszystkich uprawnionych. Jest on jednak częścią szerszego pakietu zmian, który został przekazany do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, gdzie oczekuje na wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.