Prawo jest jak płot – żmija zazwyczaj się prześlizgnie, tygrys zawsze przeskoczy, a bydło przynajmniej się nie rozłazi, gdzie nie powinno. To oczywiście żart. Ale czy nie trafnie oddaje stosunek przeciętnego Polaka do przepisów? Nie tylko szeregowego obywatela, lecz także ludzi władzy.
Dla tych ostatnich to prawdziwa zabawa. Przy takim płocie można na okrągło majstrować. A to podwyższyć, a to obniżyć. Ograniczyć obszar, który otacza, albo poszerzyć. Nadać nowy kształt. Poszatkować terytorium wewnętrznymi płotkami. Podzielić na większe kawałki. Wstawić furtkę tylko dla wtajemniczonych, a dla reszty bramę, do przekroczenia której potrzebna jest przepustka, a tę zawsze można cofnąć z byle jakiego powodu. I powiedzieć, że zaszło nieporozumienie. Że interpretacja była niewłaściwa. Że od teraz są zupełnie nowe warunki wjazdu, przyjazdu i wyjazdu. Kto gapa i się z nimi nie zapoznał wcześniej, teraz zapłaci frycowe i jeszcze karę.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.