Wśród lekarzy buduje się świadomość, że potrzebują wsparcia prawnego, ale też, że powinni się skupić na pacjencie i ktoś inny musi się tym zająć. Warto wyjść do nich z ofertą.
Incydentalne, pospiesznie tworzone przepisy, ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wyciągana z szuflady co jakiś czas, masowe wysyłanie medyków na kwarantannę, przerzucanie personelu pomiędzy oddziałami, nakazy pracy w jednym miejscu – w czasie epidemii niemal każdy tydzień przynosi tyle nowych wątpliwości prawnych, że nawet dziennikarze zajmujący się na co dzień ochroną zdrowia częściej niż z lekarzami rozmawiają z prawnikami. Potrzeba pomocy prawnej objawia się jednak także w całkiem normalnych, niepandemicznych okolicznościach. I placówkom medycznym, i ich pracownikom coraz trudniej się obyć bez fachowców od prawa.
Szansa czy wyzwanie?
– Branża medyczna to dla prawnika może nie żyła złota, ale na pewno rozwijający się rynek – mówi Marcin Bogdanowicz, adwokat z Kancelarii Prawa Prywatnego i Medycznego w Warszawie. – Ja jestem na etapie rozwijania się w tej branży, więc mogę powiedzieć, jak to jest na wejściu. Jest trudno, bo powiedzmy sobie szczerze, jest nas cała masa: kilkanaście tysięcy radców prawnych, kilka tysięcy adwokatów w samej Warszawie. Klient może sobie wybierać. Ale zagadnień prawnych nie tylko jest dużo, ale wręcz coraz więcej – dodaje.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.