Pani Jadwiga jest emerytką, mieszka sama w niewielkim domu na peryferiach miasta. Poza córką i wnukiem nikt jej nie odwiedza. Rodzina zawsze informuje ją, kiedy złoży wizytę. – Wieczorem, około godziny 22 przygotowywałam się do snu, kiedy ktoś zapukał do drzwi. Przedstawił się jako dzielnicowy i chciał porozmawiać na temat mojego wnuka – pisze czytelniczka. Kobieta się przestraszyła. Tyle słyszała w telewizji o złodziejach, wykorzystujących naiwność starszych ludzi. Odpowiedziała, że jest sama w domu i boi się otwierać drzwi. Domyśliła się, że chodzi o imprezę, którą zorganizował podczas jej nieobecności wnuk. Było głośno do rana, sąsiedzi się skarżyli. – Nie wpuściłam dzielnicowego, ale zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam – martwi się kobieta. – Co na to prawo?
Postępowanie pani Jadwigi było logiczne i zrozumiałe. Wpuszczanie nocą nieznajomego do domu, zwłaszcza przez starszą, samotną kobietę, byłoby co najmniej lekkomyślne. Mogłoby okazać się niebezpieczne. Niestety, taka argumentacja nie jest uznawana za wystarczającą, aby działanie zakwalifikować jako zgodne z prawem. Od strony przepisów pytania pani Jadwigi sprowadzają się do konieczności ustalenia, czy dzielnicowy ma prawo, a jeżeli tak, to w jakich okolicznościach, żądać wpuszczenia do prywatnego mieszkania.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.