Mamy pewne trudności z usytuowaniem niektórych państwowych instytucji w strukturach klasycznego trójpodziału władzy. Dotyczy to w szczególności Narodowego Banku Polskiego, Najwyższej Izby Kontroli i rzecznika praw obywatelskich.
O ile bank centralny da się od biedy jakoś wcisnąć w ramy władzy wykonawczej, to z rzecznikiem praw obywatelskich tego na pewno zrobić się nie da – trudno dopatrzyć się przecież w jego przypadku jakiejś działalności imperatywnej. Zalicza się go do instytucji kontroli wraz z NIK. Ostatecznie nie jest jednak najważniejsze, jak normy konstytucyjne o charakterze podstawowym, takie jak zawarte w rozdziale I konstytucji, są uszczegółowiane w dalszych jej partiach. To najwyżej zmartwienie teoretyków. Wszystkie artykuły ustawy zasadniczej mają przecież równą moc prawną – nawet wtedy, gdy wkradnie się w ich system jakaś anomalia wywołująca wewnętrzną sprzeczność.
Wcześniej czy później do nowelizacji konstytucji dojdzie, bo nie będziemy chyba tak nierozsądni jak nasi praojcowie, którzy Artykułów henrykowskich nie chcieli zmienić przez dwieście lat z dużym okładem i z wiadomym skutkiem. W końcu więc będziemy musieli zmierzyć się też z problemem prawdziwej konstytucjonalizacji prokuratury, bo jej dotychczasowe zauważenie na obecnym poziomie ustrojowym jest zdecydowanie niewystarczające.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.