Perypetie z reorganizacją siatki sądów okręgowych ukazują, jak trudną materią jest reformowanie sądownictwa. Wydawałoby się, że rząd dotknął tu materii stosunkowo prostej – wiadomo, że rozmieszczenie sądów jest anachroniczne. Wiadomo, że mamy nadmiar sądów w małych miejscowościach i jednocześnie gigantyczne trudności z rozładowaniem ilości spraw w dużych miastach.
Wybrano drogę najprostszą, i najważniejsze, że najmniej uciążliwą dla ludzi – potencjalnych petentów sądownictwa. W istocie rzeczy mamy tu formalnie co prawda do czynienia z likwidacją sądów jako odrębnych jednostek organizacyjnych, ale z punktu widzenia normalnego człowieka nic się właściwie z 1 stycznia 2013 r. nie zmieniło. Sprawy odbywają się, tak jak przed tą datą, w tych samych budynkach i z tymi samymi sędziami co poprzednio. Tak samo jak poprzednio funkcjonują bez najmniejszych zmian i trudności organizacyjnych księgi wieczyste, rejestry sądowe itd.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.