Zasada „znalezione – niekradzione” w końcu możliwa w praktyce

finanse, pieniądze, banknoty, kasa
Posłowie przyznawali jednomyślnie, że absurdem było zobowiązywanie uczciwych obywateli do poświęcania wielu godzin na realizację obowiązków, z których tak naprawdę nikt nie odnosił korzyści. I to jeszcze – w świetle kodeksu wykroczeń – pod rygorem grzywny do 500 zł.ShutterStock
5 września 2018

Jeden z najbardziej kuriozalnych przepisów przestaje obowiązywać. Osoby, które znajdą jednogroszową monetę, dostaną jedynie szczęście od losu. Grzywna od państwa już im nie grozi

Kto znalazł pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności lub rzeczy o wartości historycznej, naukowej lub artystycznej i nie zna osoby uprawnionej do ich odbioru lub nie zna jej miejsca pobytu, oddaje rzecz niezwłocznie właściwemu staroście. Tak stanowił do wczoraj art. 5 ust. 3 ustawy o rzeczach znalezionych. Przepis, który zdaniem wielu był jednym z najgłupszych, jakie wymyślił polski ustawodawca. Co bowiem oznaczał w praktyce? Ano tyle, że gdy ktoś znalazł bilon na ulicy, powinien udać się do siedziby starosty, by monetę zwrócić. Starosta zaś – zgodnie z art. 12 ust. 4 – przyjęcia rzeczy o niskiej wartości mógł odmówić.

Pozostało 82% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.