Jeden z najbardziej kuriozalnych przepisów przestaje obowiązywać. Osoby, które znajdą jednogroszową monetę, dostaną jedynie szczęście od losu. Grzywna od państwa już im nie grozi
Kto znalazł pieniądze, papiery wartościowe, kosztowności lub rzeczy o wartości historycznej, naukowej lub artystycznej i nie zna osoby uprawnionej do ich odbioru lub nie zna jej miejsca pobytu, oddaje rzecz niezwłocznie właściwemu staroście. Tak stanowił do wczoraj art. 5 ust. 3 ustawy o rzeczach znalezionych. Przepis, który zdaniem wielu był jednym z najgłupszych, jakie wymyślił polski ustawodawca. Co bowiem oznaczał w praktyce? Ano tyle, że gdy ktoś znalazł bilon na ulicy, powinien udać się do siedziby starosty, by monetę zwrócić. Starosta zaś – zgodnie z art. 12 ust. 4 – przyjęcia rzeczy o niskiej wartości mógł odmówić.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.